
Chciałem poczuć atmosferę meczu na żywo..
..i odczułem.
boleśnie..
Hierarchia ważności była taka
1. Zapiewajło i jego popisy
2. Głośna "muzyka"
3. Publiczność.
długo długo nic
grające reprezentacje Polski i Bułgarii
Przypominało to klimatem zabawę w remizie połączoną z kinderbalem.
Nagłośnienie takie, jak dla głuchych
- bębenki ledwo wytrzymywały kolejne porcje basów
"muzyka" pojawiła się parę razy , reszta to rąbanka o dużej mocy rażenia
- co chwila zabawy ludyczne,
latareczki
rączki
oczywiście meksykańska fala ( to jeszcze jest ok. byle w odpowiednim momencie i byle nie za dużo)
Najbardziej chamskie było:
1. walenie z głośników przy zagrywce aż do 0,1 sek,. przed uderzeniem w piłkę
2. walenie hałasem w trakcie przerw branych przez trenerów gdy usiłowali coś przekazać zawodniczkom
- w trakcie tych przerw popisywał się też osobiście Wodzirej- zachwycony sobą
W telewizji przekaz jest spłaszczony ; wytłumiony jest hałas,
który w hali jest nie do wytrzymania.
Aby oglądać siatkówkę ,przeżywać emocje ,kibicować
wybieram się
..przed telewizor.




Komentarze
Pokaż komentarze