Czas jakiś temu , tuż przed potyczką Polonii Warszawa z Bredą w eliminacjach do LE wezwałem trenera Czarnych Koszul aby udowodnił tym wszystkim , którzy chowają go do trenerskiego grobu , że zbyt wcześnie urządzają stypę. Polonia przegrała w pucharach europejskich choć walczyła całkiem dzielnie. Jednak mój apel chyba jednak miał jakiś sens. Bardzo chciałem aby rzesza dziennikarskich "fachowców" żadnych trenerskich głów już na początku sezonu, toczących ślinę z ust na samą mysl że wreszcie będą mieli o czym pisać - co za nuda pisać o taktyce , treningach itp. - dostało srogi odpór.
Jacka Grębockiego pamiętam z okresu gdy trenował klub z mojego miasta - Znicz Pruszków. Na pewno lekki sentyment przeze mnie przemawia aczkolwiek nie sposób nie lubić tego trenera. Rosnie nam nowy Smuda - skacze przy linii bocznej , pokrzykuje na zawodników, podaje wskazówki, pozytywnie motywuje - no i nie boi się kontrowersyjnych słów. Jego w nieco teatralnej formie wypowiadane sądy mają niebanalny odzwięk porównując je z oklepanymi zdaniami padającymi z ust wiekszosci trenerów- o typowych meczach walki etc.
JAcek Grębocki to trener z pasją , żyjący futbolem 24 h na dobę no i przy okazji niezły oryginał - takie skłądniki potrafią stworzyć ciekawą postać w futbolu - Panie Jacku , bardzo się cieszę że zamknął Pan usta dziennikarzom i szalonemu właścicielowi.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)