Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
496
BLOG

Sklepy cynamonowe a'la IKEA

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Rozmaitości Obserwuj notkę 54

   Z zasady omijam sklepy wielko-powierzchniowe. Przerażają mnie te instytucjonalne korporacje do wypruwania kieszeni dorobkiewiczów i wykorzystywania braci studenckiej i mieszkańców małych miejscowości do katorżniczej pracy bez końca. Czasem myślę, że hipermarkety to obłędna reinkarnacja sowieckich obozów pracy z lat i okresu wszystkim znanego. Wiem że to karkołomna i odważna teza - nie jest moją intencją dworowanie z ofiar strasznego systemu - ale jakie czasy takie i łagry. Teraz wystarczy dać plakaty z promocją i szeroko otworzyć podwoje w weekend a "pacjenci" sami przyjdą jak biblijne baranki na rzeź...

   Nie żyję jednak na bezludnej wyspie. Kontakt z nowożytną cywilizacją siłą rzeczy muszę mieć. Dlaczego muszę? Ano dlatego, że totalitarny system hipermarketyczny niczym komunizm mówi Tobie: jeśli chcesz kupić parę pierdół do swego mieszkania, nie masz wyjścia. Musisz przyjść do nas. Do szwedzkiego rodem koncernu meblowego. Nie nie, owszem - możesz iść gdzie indziej, proszę bardzo - ale my te same badziewia co inni mamy o połowę tansze niż inni i co ty na to? Nic -mogę tylko powiedzieć. Jak praworządny konsument podkulam ogon i idę do kościoła Taniego Meblarskiego Badziewia..

  Nie byłem tam 100 lat. Pamiętam pierwszą wizytę w pierwszym w Warszawie ( a pewnie i Polsce ) sklepie IKEI przy Alejach Jerozolimskich. Kupiłem sobie za odłożone pieniądze bajerancką lampkę na biurko - była naprawdę solidna i służyła wiele lat - kosztowała ogromne pieniądze. Wtedy IKEA była drogim sklepem dla snobujących się na Europejczyków świeżo upieczonych wolnych Polaków.Od tamtego czasu wiele się zmieniło..

  Gdy podchodziłem do szwedzkiego sklepiska uderzyła mnie z miejsca bizantyjskość owego miejsca. Wszystko wielkie - jak w Moskwie. WIelkie drzwi , wielki sklep, wielki tłum , wielki parking i wielki bar z bieda hot dogami. Człowiek z miejsca zmniejsza się do wielkości stonki i przejmuje od niej podstawowe funkcje życiowe tylko w innej formie. My chcemy kupować!!!! Ile byście nam nie wyłożyli badziewia my go kupimy. Całymi łopatami będziemy zagarniać szwedzkie dizajnowane badziewie. Jest takie tanie i piękne...Widziałem obłęd w oczach tłumu - czerwone ślepia i pogoń po ogromnych nawach szwedzkiej bazyliki w poszukiwaniu nowego modelu chwytaka do gaci.

  Znamy wszyscy lanserów. Droga bryka, fajny ciuch, modna fryzura. Brzękanie kluczykami od samochodu i opowieści o wakacjach w Egipcie. W IKEI to nie przejdzie-czysta marność. W IKEI obowiązuje inny lans. W IKEI jesteś kimś i prawdziwie dopiero w pełni IKEO-wy jeśli przyjdziesz tam przynajmniej z jednym dzieckiem. Im więcej tym lepiej. Największy lans jest wtedy kiedy Twoje dzieci zajmują całą szerokość przejść między ekspozycjami. WIęcej dzieci, jeszcze więcej. Można je nosić na barana, w różnego sortu nosidełkach -  ważne byleby było je słychać i widać. Jako , iżnie mam własnego następną razą koniecznie muszę wyposażyć sie w jakieś dziecko - może powinni pomyśleć o jakiejś wypożyczalni?

   Chodziłem po labiryntach wpełnionych najrozniejszym towarem. To chyba jakaś strefa eksterytorialna ponieważ ilość polskich napisów jest tam ograniczona do minimum. Wszędzie skandynawsko brzmiące słowa opisujące produkty. Na szczescie mamy strefę Shengen więc nie martwiłęm się że przy kasie poproszą mnie o paszport.

   Masa ludzi. Dosłownie masa - ściągająca z półek wszystko co się da. Wszystko przetkane dziecmi i hot dogami. Gdzie ten kryzys????Pełne pod bizantyjskie sufity wózki wypełnione wszelakim szwedzkim sortem. Jak na taśmie fabrycznej. Gdy byłem przy kasie mój organizm krzyczał prawie..Uciekaj stąd!!! Uczyniłem to niezwłocznie - z niejakim trudem ominąłem IKEOwą tawernę z hot dogami i wielkie obrotowe dzrzwi wypluły mnie spowrotem do szarej codzienności..Długo mnie tam nie zobaczycie ponownie.

   I gdy już byłem POZA to mała refleksja mnie naszła - chore to to strasznie ale sprytne jednak. Czemu jakiś mądrala od nas tego pierwszy nie wymyślił? . Drewna w kraju nie mamy? Zawsze to milej byłoby kupić półkę dajmy na to Stefan a nie Bjorn..

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (54)

Inne tematy w dziale Rozmaitości