Cenię Franza jako trenera. Cenię też go jako człowieka, który wali prosto z mostu i nie szuka w futbolu dzielenia włosa na czworo ( może dlatego że ma ich mało?:) ) tylko najprostszych rozwiązań. Jednak w byciu trenerem a zwłaszcza selekcjonerem narodowym czycha wiele pułapek, które trudno ominać.
Najgorsze co może się stac to wpaść w korkociąg obiecanek. Moja drużyna będzie grała futbol na tak, ofensywny. Będzie grała z rozmachem i polotem - będziemy grali z najlepszymi etc.. Słyszelismy juz te słowa od wielu trenerów , najróżniejszych drużyn. Każde dziecko wie juz ze takie obiecywanki w każdym sporcie, nie tylko w futbolu, to zapowiedź rychłych nieszczęść. Niestety Franz oczadzony jeszcze euforią po osiągnięcia tego o czym marzył długo przez całą karierę - poczyna od rozpowiadywania tych wszystkich "niebezpiecznych" obiecanek. Miałem nadzieję, ze utrzyma się mocno na psychicznych nogach. Chyba, że naprawdę wierzy w to że poprzyczepia naszym nielotom jakieś elektryczne skrzydła, na których polecą wprost do futbolowego raju. Panie Franciszku - mimo wszystko przydałoby się odrobine lodu na gorącą głowę. Kubeł zimnej wody o którym Pan mówił wcześniej to już moze byc za mało.
Mimo wszystko trzymam zabobonnie kciuki.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)