Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
51
BLOG

Centrum Warszawy - Strzeż się tych miejsc..

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Rozmaitości Obserwuj notkę 7

  Lubię Warszawę. Lubię ją choć w niej się nie urodziłem i nie jestem jej mieszkańcem. Jest w tym mieście jakaś drzemiąca siła, jakiegoś rodzaju aura nad nim wisi. Aura prawdopodobnie płynąca z jego historii  i losów jakie przeszło, a które każdy z nas zna..Ma Warszawa miejsca, w których ta aura jest szczególnie mocna, a są i takie gdzie można po prostu odczuć magię. Gdzie są takie miejsca? Cytując naczelnika Klonisza z KIlera: wiem ale nie powiem. Zachęcam każdego do szukania tych miejsc jeśli mają ochotę lepiej poznać swoją stolicę.

  Tyle że niszczenie Warszawy wcale się nie skończyło od czasów Cara a potem Adolfa i Stalina. Widać to szczególnie w samym ścisłym Centrum miasta. Scenografię dla pełnego obrazu chaosu stworzył rękoma swoich umyślnych komunistycznych mętów właśnie wujo Wania. Zabił ducha przewojennego miasta stawiając w samym jego środku ponury pomnik własnych czynów. Poorał klimatyczne jeszcze przed 39 rokiem śródmieście siatkami szerokich arterii , szykując szerokie drzwi dla swoich wojsk mających iść niebawem na zachód. Potem już poszło samo. Postmodernistyczny architektoniczno-urbanistyczny bigos jaki tam gotowano i się wciąż gotuje przyprawia o wylew.

  Muszę niestety często tam przebywać. Centrum Warszawy to sparaliżowane same sobą areały , podzielone ogromnymi odległościami które niewiadomo jak pokonywać. Samochód? Wolne żarty - chyba że ktoś lubuje się w słuchaniu radia w korkach i ma na to czas. Komunikacja miejska? Chcąc pokonać drogę powiedzmy z okolic skrzyżowania Świętokrzyskiej i Nowego Światu do Dworca Centralnego ( co teoretycznie wydaje się proste  - bowiem na pierwszy rzut mapy myślimy że to niezwykle blisko ) Nie wiadomo co robić. Wsiadać w autobus i ryzykować pół godzinną podróż przez korki czy iść z tzw "buta". Ten kto wybierze "but" przeżyje traumę. Będzie poruszał się w morzu ludzi pędzących nie wiadomo gdzie, nie zważających kompletnie na kierunki chodzenia na chodnikach i poruszających się niekontrolowanie we wszystkie strony.

    Potem człowiek musi przejść przez jakieś plątaniny nieoznakowanych przejść podziemnych , przy okazji powdychając "zapachy świata" z bud i wnęk gastronomicznych. Wychodzimy z podziemii i znajdujemy się w scenerii rodem z filmów s-f. Ogromna pusta przestrzeń , w którą jakby trafiłą w nią głowica jądrowa i wicher dmiący chcący głowę urwać. To otoczenie Pałacu Kultury. Parkingi, kostki brukowe , łancuchy czyli ścieżka zdrowia..Gdy ją pokonamy trafiamy znów jak obuchem w łeb w masę ludzi idących od metra w strone Centralnego. A tam już wszystko - kebaby, bezdomni, bieda-yuppies. Spacer miał trwać chwilę a jesteśmy już zmordowani - cel nadal daleko..I jeszcze co jakiś czas szykany złożone z rozdawaczy ulotek. Ich istnienie to dla mnie zagadka równa Atlantydzie. Byłem w paru europejskich stolicach i nie widziałem w żadnym takiego zatrzęsienia ulotkarzy. Niech ktoś wyjaśni w końcu mocodawcom tych ludzi , że taka forma reklamy ma skuteczność bliską 0 koma 2 procenta. Wszystkie ulotki wzięte z rąk zblazowanych ulotkarzy po sekundzie lądują w śmietniku bądz co gorsza na chodnikach. Padajacy deszcz zamienia to wszystko w jedną wielka reklamowo - jesienną breję.

   Szczególnym miejscem na naszej trasie są schody prowadzące z placu przed Metrem Centrum. Oblepione wszelkiej maści ulotkarzami, reklamiarzami, handlarzami sznurówkami  i czym tam jeszcze jak beka miodu pszczołami. MAsa ludzi ciągnąca od metra wpada w wąskie gardło tej bramy piekieł. Ci okupanci mają tam wszystko - telewizorki, brzeczace w nibogłosy radyjka. Beztrosko stoją oparci o balustrady schodów ograniczając i tak wąskie schody do minimum . trzymają ten swoj reklamowy chłam w rękach i ze znudzonymi minami dyskutują i głupotach i ćmią fajki. Koszmar

   Wracając do naszej trasy. Po 45 minutach docieramy do Dworca Centralnego. Zmęczeni, źli, spóznieni i zalani potem. Nasze ubrania są przesiąknięte zapachami świata. Jesteśmy źłi że jednak nie wsiedliśmy do jakiegokolwiek innego środka transportu...

  Centrum Warszay jest miejscem odrzucacjącym , okrutnie zniechęcającym do życia w społeczenstwie. Sparaliżowane komunikacyjnie na wszystkie sposoby. Nie da się po nim chodzić ani jeżdzić. Nie da się. I najgorsze że raczej w rpzyszłości będzie to trudno zmienić.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Rozmaitości