Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
33
BLOG

Uwaga: Artur Sobiech!!

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Rozmaitości Obserwuj notkę 1

  Przyłożyłem ostatnio na niejednym blogu w komntarzach, naszej piłce ligowej. Jest za co, więc nie czuję się specjalnie winny. Naczepiałem się jak mogłem poziomu sportowego meczów jakie odbywająją się w naszej lidze. Wystarczy włączyć mecz nawet drużyn z dołu tabeli z lig zachodnio-europejskich i mieć w miarę dobry wzrok aby dostrzec różnicę.. We wszystkim - w taktyce, w podstawowej koordynacji ruchowej, wydolności - można wymieniac jeszcze z godzinę.

   I jak to często w życiu bywa zostałem z miejsca skarcony przez los. Odbył się dziś mecz pomiędzy Ruchem Chorzów i Jagiellonią Białystok i muszę powiedzieć, że całkiem przyjemnie się go oglądało. Nie, nie - spokojnie - Premiership to to oczywiście nie była, ale jak na naszą ligę poziom był przyzwoity. Takie mecze powinny być normą a na deser powinniśmy dostawać coś ekstra od topowych drużyn, ale jest co jest.

    Obie drużyny przede wszystkim zagrały odważnie i widać u nich było cechę której mi najbardziej brakuje w naszej piłce: mianowicie, pasji i radości z gry. Szczególnie widać było to w grze Ruchu Chorzów, który był od pierwszej minuty nakręcony na grę w piłkę jak staromodny bąk. Po upływie 45 minut było już 3-1 dla "Niebieskich". Jaga nie składała typowo po Polsku broni ale odgryzała się zaciekle. Było nawet przez moment 3-2, by za chwilę Ruch odbił piłeczkę na 4-2. Potem jeszcze piąta bramka na do widzenia i emocje powoli mogą opadać.

   Gdy opadły, to jednak uświadomiłem sobie, że gdyby odcedzić szybsze niż zwykle ( czyli tragicznie mułowate i wolne ) tempo gry, szybko zmieniający się wynik to nie zostanie już tak wiele zachwytów. Płynnych akcji było jeszcze o wiele za mało, a widok piłkarzy których w 75 ej minucie gry łapią skurcze to obrazek jakby z lat 80 tych. Jak sie pobiega trochę szybciej to nóżki bolą, co?

    Oczywiście wspomnieć trzeba o dwóch golach odrodzonego Niedzielana ale nie wyczyn tego piłkarza  najbardziej przykuł moją uwagę. Piłkarzem, który sprawił, że naprawdęszczerze i mimowolnie zaklaskałem w dłonie ( rzadko mi się to zdarza na meczach polskiej ligi ) jest Artur Sobiech - zdobywca dwóch bramek również. Uwaga na tego chłopaka ! Ma dopiero 19 lat a to jak się zachował przy golu na 2-1 dla Ruchu to po prostu pełna profesura. Tak grają dobrzy napastnicy na całym świecie a u nas ze świecą ich szukać. Pika odbiła się od rąk bramkarza Jagi po strzale "Wtorka," a ten małolat na spokojnie, z zimną krwią robi zwodzik, balans ciała - bramkarz już siedzi - i soczysty strzał jak to mówią piłkarze "pod ladę" czyli pod poprzeczkę. Zero podpałki, czy tak modnego u nas walenia na ślepo prosto w bramkarza. Takie bramki widuje się w najlepszych ligach. Spokój, swoboda  i opanowanie jakim popisał się przy tej akcji Sobiech wskazuje że mamy do czynienia z ogromnym talentem.

   Będę skrupulatnie oglądał tego piłkarza -  jeśli nasi trenerzy i nasza ligowa kopanina go nie zniszczy możemy mieć nowego Warzychę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości