Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
50
BLOG

Zapluty Karzeł Ateizmu

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Rozmaitości Obserwuj notkę 27

        W latach stalinowskich w Polsce często straszono małe dzieci kułakiem. Potem byli cinkciarze, agenci wpływu,żydzi, masoni, cykliści,  zaplute karły reakcji etc. Nie ma się co zżymać - sposobów na wyłonienie ukrytego wroga zbiorowego w historii widzielismy wiele.  Może tak jak twierdzi FYM, że w człowieku jest bezwzględna potrzeba religijności zapisana w genach, mamy też potrzebę posiadania wroga. Któż lepiej nadaje się na takiego wroga publicznego w kraju gdzie jest ponoć 98 % zadeklarowanych katolików ? Ano ta osoba, która się w tym gremium szacownym nie mieści. Czyli ateista..  

      W związku ze sprawą krzyży na ścianach, na Salonie pojawiło się wiele tekstów, w których w łagodnych lub mniej łagodnych słowach za całe zło świata oskarża się ateistę. Biorąc pod uwage ton tych wpisów naturalnym synonimem dla słowa ateista jest po prostu pijak i złodziej. Przypisano ateiście wszystkie możliwe negatywne cechy jakie może nosić jednostka ludzka.

     Wspomnę tylko, iz od dłuższego czasu juz nie uważam się za ateistę. Jednym z moich pierwszych tekstów na Salonie był właśnie ten , który w tytule miał - "jestem ateista". Od tego czasu zrewidowałem znacznie swoje stanowisko wobec spraw duchowych. Nie - nie nawróciłem się na żadną wiarę. W trakcie wielu przemyśleń, doszedłem do wniosków, że nie jestem w stanie ani przyjąć za pewnik istnienia Boga, ani jego nie istnienia. Przez słowo Bóg rozumiem tutaj nie-materialny byt , którego nasz mózg nie jest być może w stanie objąć. Byt ten byc może w jakiś sposób wpływa na nasze losy, może nawet jesteśmy jego częścią. Pomysłów może tutaj być tyle ile komu fabryka dała wyobraźni. Przemyślenia te sprawiły, że przestałem się nazywac ateistą -  po prostu to określenie zdaje mi się zbyt wąskie, nie opisuje ani trochę mojego stosunku do religii, wiary.

     Jednak rozumiem ludzi , którzy doszli do wniosku że Boga nie ma w żadnej formie. Jest to oczywiście pogląd bardzo odważny, wręcz naznaczony pychą - jak wspominałem, nie da sie go ani obalic ani udowodnić..Ale ok - przyjmijmy , że ktoś uważa że Boga nie ma. Ma prawo? Ma. Ba, ja sam tak kiedyś uważałem z pełnym przekonaniem swoich racji. Jako młody człowiek przechodziłem nawet okres wytężonego antyklerykalizmu - co z perspektywy czasu uważam za głupotę, i składam ja na karb niedojrzałości.

  Miałem też inną fazę - jako typowy młodzian często przeskakiwałem w najróżniejsze fazy - zainteresowania religią. Przeczytałem biblię ( zresztą czasem i teraz zdarza mi się do niej zajrzeć ), udzielałem się w kręgach młodzieży katolickiej etc. Dało mi to tyle, że jeszcze bardziej utrzymałem się w przekonaniu , iż jak wody i tlenu potrzebuję wewnętrznego indywidualizmu. Jednocześnie studiowanie nauk Jezusa ( postać to prawdziwa czy literacka - bardzo mądry facet ) pozwoliło mi poznac pewną ilość prostych prawd, których przyswojenie pomóc może każdemu w odpowiednim traktowaniu bliźniego  - wierzącemu, nie wierzącemu, partyjnemu czy bezpartyjnemu . Prawdy te to takie m.in :

-Kto mieczem wojuje, ten od miecza zginie

-Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamienie 

-Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni

-To wam nakazuję, żebyście się wzajemnie miłowali.

   Myslę że każdy od każdego może się czegoś nauczyć. przepraszam za chaotyczność tekstu, ale miałem na niego bardzo mało czasu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Rozmaitości