Prosze mi wybaczyć, w związku z dużym nawałem pracy nie podejme się tym razem jakiejś gruntownej analizy. Po pierwsze widziałem, że juz zostałem w tym zastąpiony przez kilku blogerów. Po drugie wstyd się przyznac ale wczoraj właściwie tylko na ten mecz zerkałem. Więc raczej bedzie to niezobowiązujący strumień swiadomości i to dotyczący raczej atmosfery około-meczowej..
Najpierw moje własne wrażenia - postęp w grze naszych był wyraźny w stosunku do soboty. O to było nie trudno w sumie, bo Kanada okazała się papierowym tygrysiątkiem. Murawa tez była lepsza, kibice lepiej nastawieni do rzeczywistości - czyli jednym słowem dobry moment na przełamanie. Gorszego anturażu niz w sobote z Rumunia już chyba nie uswiadczymy.
Nasi zagrali przeciętny, w miarę przyzwoity mecz - przymknijmy oko na to, że równie dobrze mogło być 1-2 dla "hokeistów". Tym razem nam się upiekło i moc była przy nas. Personalnie zwrócę tylko uwage na Obraniaka ( mam słabość do jego gry - chłopie zacznij wreszcie grać w Lille, nie baw się w "Rogeryzm") , i na całkiem niezłe momenty Dudki ( ten odwrotnie do Ludo jest piłkarzem na ktorego mam niewytłumaczalna alergię ). Na tym poprzestańmy.
Ciekawsze rzeczy dzieja się w tle. Patrzę w net, patrzę w gazetki i..? Typowy przykład polskiej "pompki" . I już wajcha przekręcona w druga stronę - "Młodzi atakują" , już huzia na juzia. "Franz idzie w dobrą stronę". Tego typu przekaz jest w naszych mediach. Nasz klasyczny prasowy schizofrenizm. W przeciągu tygodnia nasi dziennikarze muszą albo kogos wysyłać do piekła albo do nieba. Przesadzam? Nie sądzę - dość dużo czytam prasy sportowej i mógłbym swoją tezę podeprzeć żywymi cytatami - ale nie mam na to czasu:)
Inna ciekawostka - wywiad w dzisiejszym Przeglądzie Sportowym z obywatelem Rybusem, który zapatrzył się w starszego kolegę z drużyny, "Miętowego", i złożył się do z lekka pokracznej, ale jednak, przewrotki zdobywając gola i ratując Franza przed pierwszymi popiskiwaniami , że może to jednak nie to.. To co mówi w wywiadzie Rybus jest noezwykle smakowite..Weźmy to: "Trener chce nam wpoić to , co było przed rokiem w Lechu Poznań. Każdy wie jak grał Lech w poprzednim sezonie - ofensywnie i mocnym pressingiem".Pomijając zabawne doznanie, gdy czyta sie jak Polscy piłkarze odkrywają fakt, iz mozna i powinno się grac pressingiem (!) ( lepiej późno w końcu niż wcale), to wypowiedź Rybusa to jawne choć przemycone, podważenie kompetencji jego trenera klubowego! Ciekawe..Czy Jan Urban nie wie że powinno się grac dziś pressingiem? Tego nie wiem, ale Rybus jak wróci to na pewno Urbanowi przekaże..
Czyli reasumując do marca Frazn ma spokój. Ponieważ wszyscy za namową prasy wierzymy, że po meczu z Kanadą jesteśmy już praktycznie pewniakami do finału EURO 2012 będziemy go oglądać wszędzie gdzie się da. Na zbawców i cudotwórców w końcu jest ostanio duży popyt. Może nawet i Prezydent da jakiś medal - w końcu może później juz nie mieć szans..Uważajcie tak więc gdy będziecie otwierac w święta lodówki...



Komentarze
Pokaż komentarze (5)