Lech Poznań wygrał 1-0 z Zagłębiem Lubin. Wynik nie jest może jakąś wielką niespodzianką ale.. Mecz ten był w moim mniemaniu wyjątkowy w kontekście naszej ogólnej mizerii ekstraklasowej. Przede wszystkim odbył się w warunkach nieurągających piłkarskiemu kibicowi. Fajny stadionik Zagłębia prezentuje się w telewizji naprawdę znakomicie. Gdy się wypełni świetnie dopingującymi kibicami -tak, dopingującymi swój zespół a nie skupiającymi się na ubliżaniu przeciwnikowi - napędza piłkarzy jak baterie Duracella. Gołym okiem widać było że w takich warunkach piłkarze chcąc nie chcąc biegają szybciej.
Przyznam się że był to pierwszy od dawna mecz w naszej lidze kiedy nie zżymałem się na idiotyczne i pokraczne zachowania zawodników a z zaciekawieniem obejrzałem cały od dechy do dechy bez jednego ziewnięcia. Widzieliśmy całkiem sporo dobrej gry piłką jednych i drugich. Lech w pierwszej połowie pokazał parę akcji przypominających rozmachem poprzedni sezon. Zagłębie wcale nie odpuszczało i odgryzało się całkiem przytomnie. Widzielismy akcję za akcję - praktycznie żadnej gry w poprzek boiska czy do tyłu.
Lech wygrał - grał po prostu mądrzej. Może mądrzej to złe słowo - bardziej wyrachowanie. Kiedy wszyscy piłkarze sa tam w formie jest to na pewno zespół lepszy niż Wisła. Poszczególni zawodnicy sa bardziej ze sobą kompatybilni. Jeśli będą szli ta droga to Wisło bój się.
Na koniec wspomnę o piłkarzu który podobał mi się najbardziej. I to piłkarz z Zagłębia. Traore - momentami przypominał gracza z Premiership. Klej w nodze , siła byka i ogromna determinacja - bardzo ciekawy chłopak.
Ogólnie brawa dla obu drużyn- oby więcej takich meczy w naszej lidze.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)