Widzę jak przez mgłę przetaczającą się dyskusję nt. tego że zmieniły się jakies przepisy dotyczące użytkowania Salonu. Wstyd sie przyznać ale nawet nie wiem o co dokładnie chodzi i co kogo boli..Pojawił sie jakiś nowy regulamin - nawet nie przeczytałem , kliknąłem że akceptuję i poszło. Niejeden bloger czytając to pomyśli - co za dureń, nie chce mu się regulaminu czytac i w ogóle wszystko ma gdzieś..Już tłumaczę dlatego tak lekko do tego tematu przechodzę.
Wychodzę z prostego założenia - to tylko portal internetowy. Proste? Tak. Pochodzę z pokolenia, które przeżyło większość swojego życia bez nie tylko internetu, czy komórki ale i nawet telefonu stacjonarnego. Gdy miałem sprawę do kolegi to szedłem z buta i pukałem raz w parapet a raz w rynnę. Nadal zresztą te wszystkie nowinki technologiczne, mimo iż je opanowałem stanowią jakiś dziwny element życia i otoczenia. Chcąc nie chcąc podchodzę do pisania na Salonie z dużą dozą auto-dystansu. Mam kilka zasad, których się trzymam. Nie atakuję nikogo słownie, mówię dzień dobry i do widzenia. Przeważnie wystarczy to do w miarę cywilizowanego porozumiewania się z blogerami i komentatorami. Gdy widzę u siebie jakies dziwne teksty to coż robię? Po prostu kompletnie ignoruję. Zwracam czasem uwagę i koniec dalszej dyskusji.Nikogo nie banuje, nie usuwam itp. Nikt jeszcze mi nie zagroził odebraniem życia - stąd może mój spokój. Do tej pory miałem dziwną sytuację tylko z Marylą ( na moje konkretne i spokojne pytanie usłyszałem - won bolszewiooo bez honoru..) i z bodajże Panem Kokosem 26, który z powodu , iż mielismy różne poglądy założył mi jakąś blokadę..No cóż, myślałem że cała frajda Salonu jest taka że można dyskutować z różnymi poglądami..Nawet jak mi ktoś krzywo odpiszę wpływa to po mnie jak po kaczce.
To tylko portal internetowy - znów sie powtórzę. Mam swoje grono blogerów które odwiedzam a czasami mam zaszczyt doczekać się z ich strony re-wizyty. Piszę tu bez wielkich pretensji, na zasadzie ciekawostki, odprężenia i relaksu. Poznania opinii ludzi na dane kwestie. Toczyć tu żadnych batalii o lepszy świat nie zamierzam , ani ewangelizować kogokolwiek politycznie. Kiedy stwierdzę, że potrzeba jakichś poważniejszych reakcji to po prostu założę partyzantkę i zejdę do podziemia. Wolę czyn a nie słowo. Szkoda mi tez czasu na zbędne emocje.
Drodzy blogerzy. Szanujmy się nawzajem w dyskusji a żaden regulamin i żaden moderator nie będzie nam potrzebny.
P.S. Może ktoś mi w żołnierskich słowach, tudzież telegraficznym skrócie wyjaśnić o co ten cały hałas?



Komentarze
Pokaż komentarze (21)