"Byłam jedyną osobą, która bojkotowała Leppera przez prawie pięć lat" - przyechwalała się niemal równo trzy lata temu Monika Olejnik. Powodem były słowa szefa Samoobrony, w których posądził posłów o malwersacje i obraził ojca Włodzimierza Cimoszewicza.
Mówiła tak w tekście opublikowanym w Gazecie Wybiórczej, która postanowiła zapytać "czołowych polskich dziennikarzy i medioznawcę czy Lepper, brutalnie obniżając poziom debaty publicznej, powinien być jeszcze zapraszany do mediów."
Heroiczny czyn Moniki Olejnik nie został doceniony przez kolegów i kolezanki z branży. "Zapraszamy do programów Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Ziobrę. Dlaczego zatem mamy bojkotować Leppera? (...) Moim zdaniem to był błąd Olejnik. Ja bym prędzej nie zaprosił Antoniego Macierewicza."- głosił Jacek Żakowski.
A Katarzyna Kolenda- Zaleska tłumaczyła, że "Słowa Leppera to zwykłe chamstwo spod budki z piwem." Zdaniem dziennikarki TVN bojkot nie jest jednak dobrym pomysłem. "Lepper jest rozgrywającym. Bez względu na to, że jego obecność w rządzie stanowiła obniżenie standardów."- mówiła, przyznając, że sama niechętnie rozmawia z Lepperem.
GW cytuje także dyżurnego medioznawcę, prof. W. Godzica, który "nie wierzy by media przestały zapraszać Leppera do programów. - Sytuacja zasługuje na to, żeby wyraźnie powiedzieć, iż sfera publiczna różni się od rynsztoku. Jednak bojkot to nieskuteczny sposób, bo w środowisku dziennikarskim zawsze ktoś się wyłamie."
Wobec takiego dictum, Stokrotka w dziennikarskim bukiecie odwołała bojkot i w swoim, jakże obiektywnym i pełnym klasy stylu oznajmiła, że winę za słowne ekscesy Leppera ponosi Jarosław Kaczyński. "Dlatego nie zamierzam bojkotować Leppera - na złość Jarosławowi Kaczyńskiemu."
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4328956.html
Akcja bojkotowania przez dziennikarzy niektórych przedstawicieli rządu (ze szczególnym uwzględnieniem rządu PiS) ma zresztą dłuższą tradycję. Już w 2006 r. wsród mainstreamowych przedstawicieli czwartej (?) władzy krążył sms o treści: "Dziennikarze! Bojkotujcie Leppera i Giertycha. Odmawiajcie relacjonowania ich wystąpień i konferencji. Nie dopuszczajcie przed kamery i mikrofony. Nie cytujcie w prasie. Unikajcie tytułowania ich ministrem i wicepremierem. Ratujcie godność Rzeczpospolitej." Treść SMS ujawnił Sylwester Latkowski a pisała o nim m.in Kataryna:
http://kataryna.blox.pl/2006/05/Medialny-bojkot.html
Zresztą jedna z "czerwonych gwiazd" S24- Piotr Śmiłowicz także ma swoje zasługo w bojkotowaniu działań Leppera, Giertycha i Kaczyńskiego. On i większa część dziennikarskiej sitwy obsługującej wydarzenia w Sejmie postanowili zbojkotować konferencję prasową po parafowaniu umowy koalicyjnej PiS-Samoobrona-LPR. Dziennikarzełki obraziły sie, ze dokument został podpisany tylko w obecności kamery TV Trwam. "Zdenerwowani dziennikarze opuścili konferencję, na której miało dojść do "powtórnego" podpisania paktu. - Konstytucja gwarantuje równość wszystkim obywatelom. Tę zasadę właśnie złamano"- tłumaczył bojkot konferencji Piotr Śmiłowicz, zastępca szefa działu krajowego "Rzeczpospolitej".
Po co przypominam te fakty?
Ano dlatego, że jakos nie moge doczekac sie bojkotu Palikota przez dziennikarskie autorytety, laureatów Grand Pressów, Wiktorów, redaktorów naczelnych najważniejszych redkacji, ludzi na wskroś uczciwych i przejętych dobrem Polski i poziomem debaty publicznej.
Pomijam już nawet kwestię profesjonalizmu dziennikarzy. Bo ich odmowa relacjonowania konferencji prasowych oraz bojkotowanie członków rządu i liderów parlamentarnych ugrupowań politycznych jest po prostu nieprofesjonalne. Dziennikarz odmawiający relacjonowania konferencji prasowej nielubianego polityka zachowuje się jak strażak odmawiający gaszenia pożaru bo paląca chałupa mu się nie podoba. Albo policjant odmawiający łapania złodzieja bo twarz okradzionego budzi jego niesmak.
Tak czy owak, dziennikarze informacyjni mają psi obowiązek przekazywania opionii publicznej informacji a nie osądzania bohateró tych informacji. Od tego mają teksty publicystyczne gdzie moga pisac o kim chcą i tak jak myślą. Natomiast stawianie się w roli arbitrów elegancji jest zaprzeczeniem idei zawodu dziennikarza i formą cenzury.
Dlatego nie obrażam się, że informują o słowach i czynach Palikota. Wkurza mnie jednak ich bezrefleksyjne nagłaśnianie. I podobnie jak wiekszośc normalnych ludzi nie mogę sie doczekac nawet krytycznego osądu działań i słów biłgorajskiego palanta ze strony tak szacownych ludzi jak Ewa Milewicz, Jacek Żakowski, Tomasz Lis, Waldemar Kuczyński, Tomasz Wołek czy noeocenionego eksperta od mediów prof. Godzica.
I wiecie co? Wcale mnie to nie dziwi.
Bo w tej hołocie dziennikarzy już nie ma. A moralność Kalego jest ich specjalnoscią.
Więc jako puentę zacytuję wypowiedź byłego szefa IPN prof. L.Kieresa ( bynajmniej nie z PiS) na temat środowiska dziennikarskiego: "To środowisko także było "naznaczone". Podobnie dziennikarze prasowi. Tu też byli współpracownicy SB. (...)Najwięcej spraw bolesnych będzie w przypadku środowiska artystów i dziennikarzy. Tu też jest najwięcej spraw pokazujących ludzką małość. Podłość, zniżanie się do najgorszych instynktów. Łącznie z prośbami, by esbecy wpływali na rozliczenia majątkowe z korzyścią dla jednego z małżonków w przypadku ich rozstania"
I choć to nie wyjaśnia całkowicie kwestii dziwnej pobłażliwości niektórych dziennikarzy i artystów dla świńskiego ryja z penisem, jest jakims tropem...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)