Jeszcze kilka dni temu "jedyny sprawiedliwy" w PO czyli poseł Gowin bił się w piersi i uciekał wzrokiem od kamery tłumacząc się z wyskoków Palikota, a jednocześnie zastanawiał się "skąd się bierze jego siła" i "gdzie jest umocowany". Pytania są zasadne bo dokładnie już widać jak ważną rolę w PO odgrywa poseł z Biłgoraja.
To już nie jest pajac, clown, hapener i prowokator. To jest bardzo ważny polityk rządzącej partii, członek jej kierownictwa i bliski wspólpracownik oraz przyjaciel prezydenta- elekta, sponsor książki i helikopterowych przelotów Donalda Tuska a także kumpel od zakrapianych kolacyjek z Drzewieckim, Schetyną czy Nowakiem. Tym bliższym im częściej i więcej płacił. To właśnie w trakcie jednej z takich biesiad towarzystwo wpadło na pomysł by Palikot pojawił się w TVN z mięsnym dodatkiem. Stąd towarzystwo zasługuje na nazywanie ich świńskimi ryjami.
Okazuje się jednak, że świńskich ryjów w PO jest więcej. Jeden z nich, Tomasz Zielniewicz został właśnie powołany przez ministra kultury na stanowisko dyrektora Łazienek Królewskich w Warszawie. Żeby było śmieszniej Zielniewicz jest już drugim protegowanym Palikota zajmującym te prestiżowe stanowisko. Pierwszym był Jacek Czeczot-Gawrak.
Gazeta Polska pisała o nim: "Obu panów łączą od wielu lat interesy. Na stronach internetowych firmy Jacka Czeczot-Gawraka (o nazwie "The Studio: Architectural and Interior Design") znajdujemy np. projekty bramy wjazdowej do Polmosu Lublin, „biblioteki win” (z fotografią posła Palikota), domu "na południu Polski" (posła Palikota) czy wreszcie projekt butelki wódki "Palikotówki". Okazuje się więc, że obecny p.o. dyrektora Łazienek nie zna historii słynnego zespołu pałacowo-ogrodowego i nigdy w życiu nie pracował w muzeum, ale jest za to stałym klientem Janusza Palikota. W nominacji Czeczota-Gawraka może jednak chodzić o coś więcej niż o załatwienie mu „po znajomości” wpływowego stanowiska. W „portfolio” firmy Czeczota-Gawraka znajdujemy bowiem także projekt... zabudowy rezydencjonalnej wokół Łazienek, m.in. przekształcenia architektonicznego Domu Pułku Huzarów (ul. 29 Listopada 5) - zabytku będącego własnością lubelskiej spółki "29 Listopada". Firma ta należy do Polmosu Lublin, a jej prezesem jest Zbigniew Borowy - bliski współpracownik Janusza Palikota, członek zarządu Polmosu i były członek rady nadzorczej spółki Ozon.
Czeczot- Gawrak pełnił swą funkcję zaledwie trzy miesiące. Okazało się, że nie tylko nigdy nie zarządzał placówką muzealną i nie ma wystarczającej wiedzy, doświadczenia i kontaktów ale również ordynarnie nakłamał w sprawie swojego wykształcenia. Przedstawiając się jako absolwent historii zapomniał dodać, że nigdy nie uzyskał dyplomu ukończenia studiów wyższych. Osiągnął więc poziom wykształcenia A. Kwaśniewskiego. Na początku roku stracił stanowisko, a minister B. Zdrojewski oficjalnie wytłumaczył swoją decyzję tym, że "nie przedłużył z nim umowy, bo brakowało mu doświadczenia w pozyskiwaniu środków unijnych."
Minęło trzy miesiące i niespodzianka. Jest kolejny dyrektor i kolejny protegowany Palikota- Tomasz Zielniewicz. O bardzo "ciekawej przeszłości i osiągnięciach".
Jak podaje portal www.niezależna.pl , "W czasach PRL Zielniewicz był instruktorem ds. kultury w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Lublinie. W latach 90. został generalnym konserwatorem zabytków – z tego stanowiska odszedł w atmosferze skandalu. Zielniewicz jako generalny konserwator zabytków w 1995 r. zezwolił, mimo dużych protestów, na wykreślenie z rejestru zabytków pięknej willi „Brzozy” przy ulicy Batorego w podwarszawskim Konstancinie.Dzięki tej kontrowersyjnej decyzji właścicielka „Brzóz”, milionerka Iwona Büchner (prezes m.in. domu aukcyjnego Pol-Swiss Art), kilkanaście miesięcy później wyburzyła budynek i postawiła w jego miejscu „nowocześniejszą” rezydencję.
Krótko przed rezygnacją ze stanowiska generalnego konserwatora zabytków Tadeusz Zielniewicz wydał zezwolenie na wywóz do Niemiec kilkuset XIX-wiecznych wyrobów kamiennych, powybieranych z parków i dworków Dolnego Śląska. 44 tiry z cennymi zabytkowymi dekoracjami zatrzymano w ostatniej chwili na przejściu granicznym w Olszynie. Zawartość ciężarówek, jak się okazało, miała trafić w ręce prywatnego niemieckiego obywatela, gdyż – jak oficjalnie tłumaczyli urzędnicy Zielniewicza – były to „wyroby niemieckie”, których „wywóz nie spowoduje uszczerbku dla kultury narodowej”.
Niedługo po tym, jak ówczesny wiceminister kultury Tadeusz Polak nazwał tę operację „skandalem i grabieżą”, a prasa zaintersowała się wykreśleniem z rejestru zabytków willi „Brzozy” – Zielniewicz podał się do dymisji ipodjął pracę jako doradca w Polskiej Radzie Biznesu, założonej przez kilkunastu najbogatszych polskich przedsiębiorców, w tym Jana Wejcherta oraz Piotra Büchnera, męża Iwony Büchner."
Zauważmy, że Zielniewicz dostał świetną posadę dzięki ludziom korzystającym z jego wcześniejszych, skandalicznych decyzji i w kierowanej przez nich instytucji. Zapewne w nagrodę został także szefem Wejchert Golf Club. Zasiadał on także w innych spółkach twórcy ITI oraz w lubelskim Polmosie razem z Januszem Palikotem. Czy ktos teraz się dziwi dlaczego TVN tak często zaprasza Palikota do swojego studia i spija z jego ust niemal każde słowo?
A durny Gowin wciąż się dziwi...
Ale najwyraźniej towarzystwo świńskich ryjów robiących szemrane interesy w podejrzanym towarzystwie niezbyt mu przeszkadza. Więc gra swoją rolę "sumienia PO". I kiedy tylko coś się rozleje odgrywa swoją komedyjkę z marszczeniem brwi, wstydem demonstrowanym za pomocą smutnych oczu spaniela i krytyką partyjnych kolegów...
Ale lody się kręci poza nim. A Królewskie Łazienki to fajne miejsce na darmową imprezkę macierzystej partii i jej równie prestiżowych akolitów.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)