Powołanie Parlamentarnego zespołu ds zbadania katastrofy smoleńskiej wywyłało histeryczne reakcje Platformy Obywatelskiej.
Andrzej Halicki (komisja spraw zagranicznych) posunął się nawet do przepraszania Rosjan za to, że w polskim parlamencie zasiadają niepoważni politycy. Inni politycy PO dyskredytują przewodniczącego zespołu A. Macierewicza opisując go jako chorego z nienawiści zwolennika teorii spiskowych,a jeszcze inni twierdzą, że zespół ma cel wyłącznie polityczny i jest elementem wojny polsko- polskiej. "Będzie to zespół do tworzenia mitów i pisowskiej propagandy"- ocenił A. Halicki.
W sukurs politykom PO idą dziennikarze, którzy powtarzają za posłami brednie jakoby zespół nie miał możliwości prawnych występowania o dokumenty śledztwa. Renata Grochal, a jakże z Wyborczej, już wie: "To tak naprawdę zespół propagandowy, bo posłowie nie mają żadnych możliwości zdobywania informacji z prokuratury. Poseł Macierewicz mówił, że on mają dobrą wolę i determinację. Ale obawiam się, że to nie wystarczy do wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Widać, że ten zespół ma bardzo propagandowy wymiar" - oceniła w Komentarzach Radia TOK FM.
Tymczasem z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora RP precyzuje w artykule 16:
- Posłowie i senatorowie mają prawo uzyskiwać od członków Rady Ministrów oraz przedstawicieli właściwych organów i instytucji państwowych i samorządowych informacje i wyjaśnienia w sprawach wynikających z wykonywania obowiązków poselskich lub senatorskich.
- Członkowie Rady Ministrów oraz przedstawiciele właściwych organów i instytucji państwowych i samorządowych, organizacji społecznych, zakładów i przedsiębiorstw państwowych i samorządowych, spółek prawa handlowego z udziałem państwowych lub komunalnych osób prawnych są obowiązani przedstawiać informacje i wyjaśnienia na żądanie stałych i nadzwyczajnych komisji sejmowych i senackich, w sprawach będących przedmiotem ich zakresu działania.
http://www.sejm.gov.pl/prawo/mandat/mandat.htm
Oczywiście nie oznacza to, że posłowie z Zespołu dostaną każdy dokument, którego zapragną. Każdy rozsądny człowiek wie, że posłowie nie dostaną np materiałów prokuratorskich bo to w trakcie toczącego się postępowania jest nierealne. Ale wiadomo też, że istnieje cała masa dokumentów, pism, korespondencji itp, która jest jawna i zebranie tych kwitów, uporządkowanie oraz całościowa ocena może rzucić nowe światło na okoliczności feralnego lotu. Przykładem może być praca Łażącego Łazarza w słynnym tekście o tytule bodaj "Grupenfuehrer KAT" albo dokumenty poblikowane przez Katarynę czy innych blogerów.
Zdanie o politykach, zwłaszcza platformianych mam marne. Ale nie aż tak, żeby podejrzewać ich o nieznajomośc podstawowej ustawy, na mocy której wykonują swój mandat posła lub senatora. Skoro zatem publicznie i wcale nie pojedynczo lecz en masse najzwyczajniej kłamią to jedynym wytłumaczeniem ich zachowania pozostaje chęć zdyskredytowania działań Zespołu już na starcie i chęć wmówienia opinii publicznej, za pomocą durnowatych dziennikarzyn, że całość prac Zespołu będzie funta kłaków warta.
Dziwi mnie to bardzo bo skala histerii, natężenie agresji i wrzasku jaki podnosi się przy inauguracji prac Zespołu Macierewicza jest, nawet jak na polskie warunki, rzadko spotykana. Wydawało mi się, o naiwności, że tak koszmarna katastrofa musi doprowadzić do elementarnej chociaż współpracy przy wyjaśnianiu jej przyczyn.
Tymczasem PO reaguje jak spanikowany drobny złodziejaszek, który przypadkiem buchnął walizę forsy szefowi ruskiej mafii.
A co wam do cholery przeszkadza zespół Macierewicza? Czego się boicie? Dlaczego oskarżacie go o wszelkie możliwe grzechy zanim on sam i jego zespół wykonali jakiekolwiek ruchy?
Czy politykom PO nie zależy na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy, w której zginęli również ich partyjni koledzy? Czy jesteście tak durni, że uważacie iż toczące się od ponad trzech miesięcy śledztwo jest wzorcowe i z definicji wyklucza jakiekolwiek inne formy docierania do prawdy?
Wydaje się, że PO panicznie boi się upublicznienia dokumentów dotyczących organizacji wylotu delegacji prezydenckiej do Smoleńska. Bo wtedy jasne stanie się kto obniżył rangę lotu z oficjalnej, międzypaństwowej podróży głowy Państwa do krajoznawczej wycieczki rządowym samolotem. Wyjaśni się, kto zdecydował o tym, że BOR nie przygotuje zapasaowych lotnisk i nie obstawi ich funkcjonariuszami BOR z kolumną transportową. Dowiemy się kto nie dopilnował by na pokładzie Tupolewa był rosyjski obserwator naprowadzania albo kto zawalił dostarczenie pilotom aktualnej prognozy pogody i dokumentów ścieżki podejścia na lotnisko Siewiernyj.
Wyjaśnią się może kulisy polityczno- dyplomatycznej hucpy w wykonaniu Premiera Tuska i MSZ, która doprowadziła do rozbicia polskiej delegacji na dwa samoloty i dwie uroczystości. Dowiemy się też być może kto skompletował załogę z osób, które rzadko albo nawet nigdy razem nie latały. Moze okaze się kto odradził śp.Prezydentowi podróż pociągiem razem z rodzinami katyńskimi itp.
A przede wszystkim dowiemy się kto dał ciała pozwalając Rosjanom na 100% kontrolowanie śledztwa poprzez przyjęcie jego formalnoprawnej podstawy w postaci konwencji chicagowskiej dotyczącej samolotów cywilnych zamiast wykorzystania mozliwości zapisanych w polsko- rozyjskiej umowie o badaniu wypadkó lotniczych.
A wtedy bedzie też jasne dlaczego polscy śledczy byli figurantami, którym dano do dyspozycji jedno krzesło i kawałek biurka w kącie, bez tłumacza i możliwości realnego uczestnictwa w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. Dowiemy sie personalnie kto klękał przed Rosjanami i truchlał na myś o poproszeniu ich choćby o szklankę wody, nie mówiąc nawet o możliwości uczestniczenia w sekcjach zwłok, zabezpieczaniu terenu itp.
Nie ma tutaj miejsca by opisać te wszystki kwestie, którymi normalni Polacy zyją od trzech miesięcy. Przerażeni ignorancją rządu i medialnymi kłamstwami. Przytłoczeni propagandą oczerniają Prezydenta i zszokowani bezgranicznym chamstwem i cynizmem Palikota czy Niesiołowskiego.
Możliwe, że zespół Macierewicza nie odkryje nic szczególnego. Zapewne będzie blokowany instytucjonalnie i sekowany medialnie. Jak to się juz zresztą dzieje, gdy dziennikarskie kmioty nie potrafiące przeczytać ustawy za to chętnie wypinające mikrofony pod oralną sraczkę z ust PO i wymądrzające się na temat czy Macierewicz nie przesadził mówiąc o zbrodniczych działaniach...
Ale dla nas, Polaków którym zależy na prawdzie a nie ruskim kicie podawanym przez zaubeczone media, espertów z WSI orazi zestrachanych rusofilów z partii rządzącej, ważna jest nadzieja. Bo nawet jeśli nie można wygrać to trzeba choćby próbować.
A nie zdjąć gacie i wypinać się w sronę silniejszego.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)