No, oszaleli, kompletnie ich pogięło, tych związkowców, żeby Komorowskiego do "Wujka" zapraszać! Tak myślałem jeszcze zanim zaczęły się obchody 29 rocznicy pacyfikacji kopalni "Wujek". Ale po chwili już im przyklasnąłem! Dali mu świetną lekcję, lekcję godnego zachowania! Uświadomiono Komorowskiemu, że to nie przejdzie, żeby jednego dnia zapraszać do Pałacu Prezydenckiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego tego "specyficznego eksperta", generała Jaruzelskiego, a drugiego zaś wygłaszać ceremonialne, puste mowy w miejscu kaźni, niemal nad grobami jego ofiar.
I jak ten niby prezydent przemawiał! Kazanie połączone z belferską połajanką w rytm starej lokomotywy, tadadam tadam tadadam tadam tadadam tadadadam! Żadnego uczucia w to nie wkłada, tylko jak robot, mechanicznie te słowa mieli i wyrzuca, mieli i wyrzuca... Jakby z musu, jakby wbrew swej materii, z zewnątrz napędzana maszyna!
Wybuczany i wygwizdany usiłował się tłumaczyć, że mu również zależy na pociągnięciu winnych do odpowiedzialności, że to porażka, że się nie udało ich jak dotąd osądzić! A potem buczenie i gwizdy. To samo buczenie i gwizdy w Gdańsku i Szczecinie. Dalszy ciąg obchodów będzie już bez tak gorszących scen i bez udziału Komorowskiego. Dodam dla pewności, że za gorszące uważam zachowanie Komorowskiego, który swoim zaproszeniem nobilitował osobę z dwoma procesami i ciążącymi nań poważnymi zarzutami, a buczenie i gwizdy za przejaw przyzwoitości.
Jakie to bolesne i wstydliwe, że te procesy ciągną się tak długo - mówił Komorowski. Nie udało się, rzeczywiście, przez 30 - 40 lat osądzić winnych masakry w "Wujku", masakry roku 1970' w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie! Nie udało się, bo oskarżeni a to muszą pójść na ważne posiedzenie do Pałacu, to na jakiś raut, a to polecieć na defiladę do Moskwy, a to do stacji TVN albo do redakcji "Gazety Wyborczej" udzielać wywiadów, zaświadczających jakimi to są "ludźmi honoru"... Nic dziwnego, że w tej pogoni nie znajdują czasu na zadbanie o własne zdrowie i ciągle chorują. I jak oni biedni mają jeszcze znaleźć czas na nużące rozprawy sądowe?
Nie udało się osądzić Jaruzelskiego, bo chociaż wówczas w roku 1980' i 81' Moskwa go zdradziła i sam musiał wprowadzić stan wojenny, to jednak potem nie dano mu krzywdy zrobić. Włos mu z głowy nie spadł. Pewien historyk powiedział, że klucz do sprawy masakry grudnia 70' leży na Kremlu i pewnie długo jeszcze nie będziemy mieli dostępu do tych informacji. Jak to rozumieć? Że Jaruzelski to człowiek Moskwy!
Ludzie się jednak nie nabierają na mit postkomunizmu i doświadczeń opozycyjnych Komorowskiego, na legendę solidarnościowych korzeni Platformy, która w rzeczywistości osłania Jaruzelskiego, Kiszczaka i resztę, cenzuruje życiorys Lecha Wałęsy, a z niejednego czerwonego agenta zrobiła pieknego liberała! Może ludzie z tego gwiżdżącego tłumu nawet nie znają nazwiska Gromosława Czempińskiego i nie obchodzą ich historie różnych politycznych przetasowań, ale mają - jak widać i słychać - dość własnego rozumu! Jednak pozostali przy zdrowych zmysłach!
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka