Święczkowski, PiSowski komisarz rzucany na różne odcinki dewastacji państwa prawa, zwany pieszczotliwie Godzillą, wpadł na sprytny pomysł jak wespół z Nawrockim zabetonować Trybunał Konstytucyjny. Nawrocki nie przyjmuje ślubować, a Święczkowski ignoruje fakt złożenia ślubowań na piśmie i zasłania brakiem potwierdzenia złożenia ślubowania przez sędziego od Nawrockiego. Taki odcinek Asterixa i Obelixa z urzędem który czyni szalonym. Nawrocki ma bardzo silny immunitet, więc obaj zakładali, że w tę gierkę pograją do kolejnych wyborów.
Opinia Komisji Weneckiej formalnie nic nie zmieniła. Potwierdziła jedynie to, co mówi większość prawników w Polsce. Za to rząd ma w tej chwili niezależną opinię na użytek społeczności międzynarodowej. Bo jak to było z "ulica i zagranica"; co mówiły PiSowskie gadające głowy tym, że Donald (ten z USA) zrobi porządek?
Ale wracając do tematu. Podstawowym wnioskiem płynącym z opinii komisji jest to, że Nawrocki nie ma prawa obstrukcji decyzji Sejmu i co jeszcze ważniejsze, ślubowanie pisemne spełnia wymóg stawiany przez ustawę. Czyli Nawrocki jest out i cały ciężar odpowiedzialności skupił się na Święczkowskim. Od odpowiedzialności karnej po finansową.
Państwo będzie musiało wypłacić nieorzekającym sędziom zaległe pobory. W chwili obecnej kilkaset tysięcy złotych. A skoro Święczkowski jest majętnym człowiekiem, to obowiązkiem państwa jest żądanie regresu wobec faktu niedopełnienie przez niego obowiązku dopuszczenia sędziów do orzekania.
Osobnym tematem jest jego rola w aferze szpiegowania ówczesnej opozycji przy pomocy programu Pegazus i parę innych zarzutów natury kryminalnej. Wąski się jego kołnierzyk robi.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)