Już lata temu pisałem, że Kaczyński w dążeniu władzy demontuje wszystkie bezpieczniki systemu demokratycznego stojące między nim a władzą autorytarną. Gdzie nie udało mu się zdobyć władzy przy pozorach praworządności tam prawo było omijane, naginane, ignorowane. Protesty przeciw bezprawiu PiS były tłumione niczym za komuny. Pałka i gaz, media podporządkowane władzy centralnej, partia przewodnia, obrazy żywcem wyjęte z PRL.
W przenośni napisałem wtedy, że Kaczyński prowadzi do sytuacji gdzie władzę ma nie ten co ma Konstytucję i prawo po swojej stronie, lecz ten "co trzyma w ręku karabin"; czyli ten którego słuchają resorty siłowe. Już wtedy pisałem, że to dla Polski, Polaków i Europy bardzo niebezpieczna strategia i igranie z ogniem na beczce prochu. Bo o ile Kaczyński, wtedy jeszcze jako tako przewidywalny, to, jak pisałem, na wymontowaniu bezpieczników skorzystać mogą siły o wiele bardziej radykalne, otwarcie faszystowskie, antyeuropejskie i prorosyjskie, które będą gotowe użyć karabinu do zdobycia i utrzymania władzy nie tylko w przenośni lecz i literalnie.
I to dokładnie się właśnie na naszych oczach dzieje. Kaczyński przegrał wybory, karabin wysunął się z kaprawych rączek, nie wiadomo w czyje ręce 2027 trafi, a bezpieczników brak.
Niezależnie od tego jak skończy się obecna batalia o TK jedno jest pewne, jeśli zmieni się rząd TK zostanie obsadzony z karabinem w ręku, flankowanym propagandą i nikt prawną dysputą nie będzie sobie zaprzątał głowy. A kolejne protesty stłumi pała i gaz pieprzowy.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)