Nietrudno zauważyć, że wyodrębniły się ostatnio na UW dwa skrajnie odmienne stanowiska wobec sportu na uczelni. Czy student reprezentujący uniwersytet w zawodach zasługuje na nagrodę? A może powinien liczyć się z brakiem jakiegokolwiek wsparcia ze strony uczelni? Na co w ogóle może się przydać sport w placówce zajmującej się dydaktyką? Czy polskie uniwersytety powinny ślepo gonić za amerykańskim snem o prestiżowych zawodach studenckich? A może to nie jest sen i sport akademicki w naszym kraju żyje? Skoro podobne pytania padają, i to dość często, w różnych środowiskach, należałoby przyjrzeć się odpowiedziom.
Zaczynając od końca, AZS – Atmosfera Zabawa Sport, czy bardziej formalnie Akademicki Związek Sportowy, od lat jest animatorem, organizatorem i centrum dowodzenia sportu studenckiego w Polsce. Zatrzymajmy się na naszym podwórku wyliczając kilka najświeższych wyczynów sportowców z AZS UW. W ciągu ostatniego semestru na boiskach naszej uczelni odbyły się m.in. Półfinały Akademickich Mistrzostw Polski w piłce ręcznej kobiet i mężczyzn oraz w koszykówce kobiet i mężczyzn. Nasi futsalowcy o włos minęli się z awansem do Ekstraklasy, piłkarze ręczni zapewnili sobie utrzymanie się w pierwszej lidze, a lekkoatletki wywalczyły kilka medali Akademickich Mistrzostw Polski. Najważniejsza jednak jest atmosfera wspólnych zawodów, porażek i zwycięstw, kształtująca ducha rywalizacji. To właśnie ona sprawia, że sport akademicki rzeczywiście żyje.
Na co nam sport? Pierwszy lepszy spec od promocji uzna, że nie ma wiele lepszych marketingowo wydarzeń niż zawody sportowe. Identyfikacja z mistrzem bardzo podnosi samoocenę. Czemu nie pochwalić się, że Irena Szewińska i Halina Konopacka skończyły UW? Dlaczego nie podkreślać, że Uniwersytet Warszawski w ostatnim rankingu uczelni wyższych otrzymał maksymalną liczbę punktów za sport? (jako jedyna uczelnia niesportowa w kraju i obok dwóch Akademii Wychowania Fizycznego!) Wskaźnik ten jest jednym spośród wielu, dzięki którym nasza uczelnia zajęła drugie miejsce w generalnej klasyfikacji.
Co do samych sportowców na UW, to wierzcie lub nie, większość z nich to najlepiej zorganizowani studenci, którzy właśnie dlatego, że godzą naukę ze sportem wykazują się rzetelnością, punktualnością i zaangażowaniem. Sportowcy nie robią nic na pół gwizdka. Takich absolwentów szukają pracodawcy, wiedząc, że można na nich liczyć w każdej sytuacji i że nie poddadzą się tuż przed metą.
Nic nie sugerując, proponuję zastanowić się na sensem wspierania sportu na Uniwersytecie :)
[autor: Anna Kiljan, członek NZS]


Komentarze
Pokaż komentarze