0 obserwujących
4 notki
1432 odsłony
198 odsłon

W Wielki Piątek o małej polskiej piłce

Wykop Skomentuj

    Po cichutku, po malutku, bez zbędnego pośpiechu punkty ciułają popularni Miedziowi. Dziwna ta ich pozycja, bo przecież mieli kryzys na ławce trenerskiej. Wydawało się że nie dzieje się w Lubinie za dobrze, a tu  Zagłębie (47 pkt.) ma tyle samo punktów co wicemistrz Polski punkt do czwartej Cracovii i sześć oczek do podium. Trochę dziwne że są prawie w tej samej sytuacji co Jagiellonia, a mówimy o tych drużynach w innym kontekście. Co prawda Jaga gra na dwóch frontach (krótko, bo krótko ale był też trzeci front), ale Jaga przyzwyczaiła do bycia w ścisłej czołówce, a Zagłębie od czasu trzeciego miejsca i potyczek z Partizanem Belgrad nie stanowi o sile Ekstraklasy. Raczej mają się dobrze w środku tabeli, ale jak postąpią teraz kiedy puchary zajrzały w oczy? Mogą zaciągnąć hamulec rozłożyć pomarańczowe leżaki i opalać się w słońcu albo zacisnąć zęby na brązowym krążku jak przed dwoma sezonami. Prawie wszystko w ich nogach (6 pkt. do Piasta)...

    Nieszczęsnym numerem czwartym dysponuje drużyna Cracovii i jak można podejrzewać ekipa Pasów z miłą chęcią komuś go przekaże. Michał Probierz zapewne chciałby wskoczyć na trzecie (przed sezonem mówił o pierwszym) miejsce, nie może jednak zapominać o chętnych na jego pozycje, bo i ono od 2 maja może być premiowane grą w pucharach. Cracovia podobnie jak Pogoń nie zaczęła sezonu za dobrze, ale jak się rzucili do odrabiania pod koniec jesieni to robili w lidze co chcieli. Kryzys był i to duży, ale są najwyraźniej drużyny, którym w końcu łańcuch przeskakuje na odpowiednią przerzutkę i mogą spokojnie dołączyć do peletonu. Cracovia jest groźna i na pewno z miłą chęcią zabierze czołówce jakieś punkty, a projekt na lata jakim nie wątpliwie jest Cracovia Probierza wytrzyma dłużej niż nie jeden trener przy Kałuży.

    Waldemar Fornalik to trener Ekstraklasy, nigdy nie wiesz co się stanie. Fornalik lubuje się w prowadzeniu śląskich klubów. Może po nim tego nie widać, ale to trener który lubi niespodzianki, gdy wsiada za kierownicę Ruchu lub Piasta nie wiadomo, czy dojedzie do Europy, czy wysiądzie gdzieś przed Katowicami (GieKSa dla mnie to synonim pierwszoligowca) na pograniczu spadku. Zeszły sezon uratował dla Gliwic, a ten jest powrotem do najlepszej karty w historii Piastunek, czyli wicemistrzostwa 15/16. Piast idzie po swoje i z pięcioma punktami przewagi nad Cracovią jest na najlepszej drodze by w lipcu, czy czerwcu udać się do jakiejś uroczej mongolskiej mieściny (to niemożliwe bo Mongolia nie jest w UEFA) by dostać tam lekcję prawdziwego futbolu, a może kulturalnie przejść do następnej rundy... Kto wie...

    Fisher i Spasski, Dobry i Zły, Borg i McEnroe, Real i Baca, chociaż w przypadku Ekstraklasy bardziej pasują ci pierwsi oto: Lechia i Legia, liderzy Ekstraklasy. Legia z problemami, o których za dwadzieścia lat nikt nie będzie pamiętać (Dudelang to syf, którego nigdy się nie usu pozbędą z klubowej historii), ale panująca od kilku lat w polskiej piłce klubowej. Lechia dwa lata temu o bramkę od mistrzostwa, a w zeszłym sezonie o kilka kroków od pierwszej ligi. Jeżeli drużyny te podejdą poważnie do tych zawodów to może być jeden z ciekawszych wyścigów o tytuł ostatnich lat. Jeżeli zobaczymy wyścig ślimaków to pewnie wygra Legia. Jeżeli któraś z tych drużyn w najbliższych dwóch kolejkach zdobędzie 9 pkt. to musiałaby wykonać bardzo dużo żeby tytuł powędrował w drugą stronę. Można tworzyć teorie, że skoro nie ma trzech-czterech kandydatów to wszyscy zagrają pod Lechię, bo nikt Legii nie lubi z tych co z nią zagrają, ale to bzdura. Już tyle było momentów żeby Legia nie zdobyła na koniec MP, że naprawdę trzeba było mieć te zdolności co nasi Ekstraklasowicze, żeby to powalić. Dwa lata temu każdy może bał się o puchary, ale gdyby Lechia przy wyniku remisowym w Białymstoku przeprowadziła więcej niż jedną groźną akcję i Sławomir Peszko nie wyleciał za kartkę to tytuł dla drużyny na północ od linii Poznań-Łódź-Warszawa byłby faktem. Poprzednia runda finałowa w wykonaniu przywołanego już wcześniej Lecha to była jedna wielka akcja charytatywna, żeby Legia zdobyła mistrzostwo, najlepiej przy Bułgarskiej. Cztery porażki u siebie (wcześniej Lech nie przegrał od roku meczu ligowego u siebie) i nie powalająca gra na wyjazdach dały efekt w postaci obecnej degrengolady w Poznaniu i scudetta dla Legii.

    Zobaczymy w najbliższych dniach/tygodniach jak nasi kopacze dają sobie radę w ,,grupie mistrzowskiej", ESA zafundowała nam szybkie rozgrywki (dla niektórych to chyba najlepsze wyjście). Może tym razem wyślemy mocniejszą ekipę na poszukiwanie przygód w Europie i na dalekich stepach Azji. Może nie skończy się jak zwykle czyli ,,Legia mistrz". A może zburzymy stadiony, zaorzemy i posiejemy rdest albo inną rzeżuchę, żeby nie robić sobie zbędnych nadziei...


Dziękuję bardzo!

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport