Lewandowski nie mógł uwierzyć. "Time to say goodbye" po porażce ze Szwecją

Redakcja Redakcja Piłka nożna Obserwuj temat Obserwuj notkę 53
Polska reprezentacja przegrała ze Szwecją 2:3 w dramatycznym spotkaniu w Solnie. Decydującą bramkę zdobył Viktor Gyokeres w samej końcówce po serii błędów naszej drużyny w defensywie. Po meczu Robert Lewandowski wstawił post na Instagrama z utworem "Time to say goodbye". W wywiadzie dla TVP Sport nie chciał złożyć deklaracji, czy będzie kontynuował grę dla drużyny narodowej.

Szwedzki koszmar 

Wyjazdy do Szwecji od lat są dla Polaków wyjątkowo trudne i ten mecz tylko potwierdził tę tendencję. Ostatnie zwycięstwo biało-czerwonych na terenie tego rywala miało miejsce jeszcze w 1930 roku.

Spotkanie rozpoczęło się jednak obiecująco dla drużyny prowadzonej przez Jana Urbana. Polacy od początku narzucili tempo i kontrolowali piłkę, ale to gospodarze jako pierwsi trafili do siatki. W 19. minucie Anthony Elanga wykorzystał świetną akcję i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Kamila Grabarę.

Polacy odpowiedzieli naporem, a wyrównanie przyszło w 33. minucie. Nicola Zalewski popisał się indywidualną akcją i doprowadził do remisu. Tuż przed przerwą jednak znów prowadzenie objęli Szwedzi – po stałym fragmencie gry gola zdobył Gustaf Lagerbielke. 

Druga połowa rozpoczęła się ponownie od ataków Polaków. W 55. minucie akcję rozpoczął na prawym skrzydle Matty Cash, a Karol Świderski wykorzystał podanie Zalewskiego i wyrównał na 2:2. Była to jedna z najładniejszych akcji Biało-Czerwonych w ostatnich miesiącach. 

Wydawało się, że to Polska kontroluje przebieg meczu, jednak z czasem drużyna Urbana zaczęła tracić siły. Szwedzi coraz częściej dochodzili do głosu, a kulminacja nastąpiła w 88. minucie. Po zamieszaniu w polu karnym decydującego gola zdobył Viktor Gyökeres. To trafienie przesądziło o awansie Szwecji na mundial. Podopieczni Jana Urbana nie byli w stanie odpowiedzieć na gola. Zespół prowadzony przez Grahama Pottera trafi zamiast Polaków do grupy F, gdzie zmierzy się z Holandią, Japonią i Tunezją.   


Lewandowski się żegnał? 

Po meczu najwięcej emocji wzbudziła wypowiedź kapitana reprezentacji. Robert Lewandowski nie chciał zadeklarować, czy nadal będzie występował w kadrze.

– Nie jestem w stanie złożyć żadnych deklaracji. Muszę przemyśleć parę rzeczy – przyznał napastnik. Gwiazdor FC Barcelony wrzucił na Instagrama post z podkładem "Time to say goodbye" Andrei Bocceliego, który sugerował koniec kariery reprezentacyjnej. Sam piłkarz tłumaczył jednak w TVP Sport, że był to gest podziękowania dla kibiców, którzy wspierali Polaków w eliminacjach do mundialu i byli głośni w Solnie.  


Lewandowski rozegrał 165. mecz w reprezentacji i zdobył dla niej 89 bramek. Przeciwko Szwecji po raz setny pełnił funkcję kapitana.   


Żałoba w szatni

- W tej chwili w szatni jest żałoba. Przegraliśmy mecz, który dawał mistrzostwa świata - komentował Jan Urban. W wywiadzie dla TVP Sport selekcjoner zdradził, że nie mówił nic w szatni, ale nie może zrozumieć, dlaczego jego piłkarze stracili drugą bramkę w meczu ze stałego fragmentu gry, odpuszczając krycie. Cezary Kulesza, prezes PZPN, poinformował we wtorek wieczorem, że związek przedłuży umowę z Urbanem.   


Fot. Robert Lewandowski po przegranej ze Szwecją/PAP/EPA 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj53 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Sport