0 obserwujących
4 notki
1004 odsłony
174 odsłony

Majówka, Majówka i po Majówce

Wykop Skomentuj

    Każdy kiedyś na pewno wracał do pracy/nauki po wspaniałej Majówce. Nikomu się wtedy nie chce wstać rano, zjeść śniadanie i jechać zatłoczonym transportem czy to publicznym, czy to własnym do miejsca gdzie na pewno ktoś będzie od niego wymagał pełnego skupienia oraz zaangażowania. Tymczasem nasze ciało ma jakieś niezrozumiałe opory, a mózg wymusza dezaprobatę dla wszystkiego wkoło lub w najlepszym razie dla otoczenia jest po prostu otępiały. Tak samo może się czuć polski kibic wracający z emocjonującego i wciągającego majstersztyku z genialną obsadą w znakomitej scenerii pod tytułem Liga Mistrzów oraz sceną po napisach w postaci niesamowitej Ligi Europy, by zasiąść do 35 odcinka sezonu 83 nudnawego serialu, którego najlepsi aktorzy spoczywają w Alei Zasłużonych lub realizują tę mierną produkcję, gdzie może tylko w niektórych scenach przynajmniej otoczka ładnie wygląda...

    Tzw. Grupa Mistrzowska zacznie biegać za piłką w sobotę przy Kałuży 1. Pasy podejmą w meczu przyjaźni Lecha, który jak wiadomo dogrywa sezon. To znaczy na trzy kolejki przed końcem obydwie drużyny mają szanse na puchary. Pasy przełamały serię trzech porażek na słabej w rundzie finałowej Lechii, którą dobił jeszcze fakt zdobycia trzy dni wcześniej historycznego Pucharu Polski. Lech natomiast powiedzmy sobie szczerze szaleje, po tragicznym ubiegłorocznym siedmioboju, zawodnicy z pod znaku kozła rozszaleli się i nie przegrali ani jednego meczu w tej rundzie (6 pkt. w czterech meczach). Krakowianie na pewno mają w sobie ambicję, więc to może być całkiem dobre spotkanie mogące dać odpowiedź na kilka pytań.

    W niedzielę piłkarska Polska będzie zmuszona zajrzeć w tabelę, bo prawdziwa Grupa Mistrzowska rozegra swoje spotkania, a wszystko zacznie się w Gliwicach o absurdalnie wczesnej godzinie (13:00). Piast podejmie nienasyconą Jagiellonię, która po porażce w PP, żeby zatrzeć wrażenie niesmaku (najłagodniej mówiąc) po nie do końca udanym sezonie, musi wygrać. Piast jest do bólu skuteczny ostatnimi czasy, ale im dalej w las tym drzewa gęstsze i wymagania większe. Trener Fornalik poukładał drużynę z dobrymi indywidualnościami. Malutki Valencia powalający od niechcenia dwa razy większego Jędrzejczyka, pewny w bramce Plach, czy Badia, który jakby to ująć, załadował do bramki Legii piłkę po idealnym dośrodkowaniu w sposób zaje...

    Później o 15:30 rozdająca karty Legia podejmie Pogoń, która właściwie ma marne szanse na coś lepszego niż bilans strat i zysków tego sezonu (tych ostatnich powinno być więcej). Legia wygrywa wszystko i ma mistrza. ,,I tak Legia, panowie! I tak Legia mistrzem!" jak mówiła ostatnia oprawa fanów z Żylety. Tak być nie musi, ale ja jako kibic, który nie ogląda pasjami szkockiej ligi, czy popisów PSG w lidze francuskiej, a co z tym i za tym idzie nie lubiący jak ktoś o kilkukrotnie większych środkach dominuje ligę coraz bardziej wątpię w potencjalnych pretendentów do tytułu, którzy roztrwaniają, w sumie w podobnych okolicznościach, przewagę nad jesienną Legią, która stała się po drodze tą zimowo-wiosenną (przy okazji zwalniając kilka osób). Przy Ł3 najwyraźniej jest ciągle determinacja mająca w połączeniu z dobrymi (jak na Ekstraklasę) piłkarzami decydującą wartość do tego by obronić tytuł.

    Ech, na koniec oni... Biało-Zieloni. Lechia Gdańsk o 18:00 podejmie głodne gry i goli Zagłębie (już wkrótce jedyne na omawianym szczeblu). Lechia może się cieszyć, że się udało zabezpieczyć chociaż jedno trofeum, bo jeszcze niedawno pierwsze mistrzostwo na północ od krzywej Warszawa-Łódź-Poznań było na wyciągnięcie ręki. Ekipa Piotra Stokowca przystanęła najwyraźniej łapiąc zadyszkę po kilku maratonach, a liga nie może się zakończyć inaczej niż maratonem. Tu warto przypomnieć, że pierwszy na poły legendarny maratończyk Filippides po dobiegnięciu do Aten umarł (Lechia raczej tak nie skończy po w sumie udanym sezonie). Ale nie o sumie tu mowa ani o Filippidesie, tylko o tym jak Lechia trwoni swoją historyczną szansę (drugi raz w ciągu 3 lat). Tzw. krótka ławka nie może usprawiedliwiać tylu straconych bramek w ostatnich pięciu spotkaniach. Mocna dotychczas obrona Lechii jest jak obrona przeciw meteorytowa dinozaurów... A na dodatek Zagłębie na pewno chce utrzeć nosa byłemu szkoleniowcowi, bo czwarte miejsce też daje profity. Po ostatnim uratowanym remisie z Kolejorzem Miedziowi muszą się pokazać z bardziej efektownej strony.

    Te wszystkie pasjonujące mecze dadzą nam kilka odpowiedzi, ale dołożą też kilka zaprawdę fascynujących pytań. Jak wiadomo przed nami ostatnie kilka dni z sezonem 2018/2019 Lotto Ekstraklasy. 

    

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport