1 obserwujący
21 notek
6031 odsłon
296 odsłon

czy strach nas nie zabije, jak w Smoleńsku

Wykop Skomentuj8

Jeśli pandemia będzie się rozszerzać, to bardzo szybko nadejdzie moment, gdy liczba pośrednich ofiar wirusa najpierw dorówna, a potem przewyższy liczbę bezpośrednich. Bowiem zamrożenie gospodarki połączone z załamaniem się większości organizacyjnych i bytowych funkcji państwa oraz mogących je po części zrekompensować więzi międzyludzkich stanie się równie, a nawet bardziej mordercze.

W takiej sytuacji konieczna byłaby zmiana formuły walki z epidemią, zapewne na taką, że chroni się i izoluje osoby szczególnie zagrożone infekcją (starsze, schorowane itp.) a reszta "wychodzi na powierzchnię", aby z konieczności zagrać w tę rosyjską ruletkę.

Do tego jednak konieczne byłoby jednoznaczne ogłoszenie i wprowadzenie zmiany frontu przez władze państwowe. I tu pojawia się tytułowe pytanie. O to mianowicie, czy w rządzącym obozie znajdą się ludzie wystarczająco silni i odważni. Bo nawet gdyby taka strategia okazała się per saldo skuteczniejsza, to w pierwszym okresie może przynieść wzrost liczny ofiar.  A w ślad za tym najcięższe z możliwych oskarżenia. Historia zna szereg takich przykładów, z najnowszych przypomnijmy banalną na tym tle sprawę katastrofy smoleńskiej i rozpętaną kampanię nienawiści wobec jej jakoby sprawców.

I może się okazać, że z obawy przed przerażającymi i porażającymi konsekwencjami nikt się nie odważy nawet zaproponować podjęcia takiej zbawiennej decyzji. Podobnie jak na pokładzie zbliżającego się  do Smoleńska samolotu …


Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale