Z perspektywy "DOCENTA" ...
Komu obecną utopię rotszyldowskich marksistów? Pasożytujących już nie na proletariacie, ale na "nowoczesnych und postępowych" - "uwolnionych" od gotówki i prawa własności oraz "wyzwolonych" z "pęt" moralności i tradycji oraz z troski o rodzinę i duszę???
18 obserwujących
16 notek
16k odsłon
3181 odsłon

Problemem Europy są rotszyldowie - a nie Berlin czy Bruksela - 1

Wykop Skomentuj34

image

"Mnóstwo Kainów jest pośród nas.
Ależ, o Panie! oni niewinni,
Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,
Inni szatani byli tam czynni;
O! rękę karaj, nie ślepy miecz!"

Kornel Ujejski, "Z dymem pożarów"

2 - Twoje miejsce, robaczku, w rotszyldowskim świecie

3 - Czy z rotszyldowskiego matrixa da się jeszcze uciec?

W przygotowaniu:

4 -  Nasz dzisiejszy świat opisano nam już w „Protokołach”

Eurobitewny kurz powoli opada i można już się pokusić o pewne refleksje... bo jesienne zakusy na rozszerzenie pojęcia unijnej "praworządności" i stworzenie euronarzędzia "dyscyplinującego" niepokorne stolice - najwyraźniej spełzły teraz na niczym...

Wydawać by się mogło, że konieczność stoczenia obecnego boju o "praworządność" to wyłącznie efekt imperialnych zapędów Berlina, który znowu zapragnął (w swój unikalny i niepodrabialny teutoński sposób) urządzać  Europejczykom życie po swojemu.

image

Bo najwyraźniej wedle Berlina -"praworządność"  w Europie jest tylko wtedy, gdy w poszczególnych państwach rządzi ich agentura (lub "zaprzyjaźnione" elity), a"brak praworządności"  to pojawia się od razu, gdy tylko ludzie ci są demokratycznie odsuwani od władzy, a ich oponenci ośmielają się realizować swój program wyborczy.

Bo program takich"faszystów und nacjonalistów"  to zwykle jest "antyunijny, antyeuropejski, dyskryminacyjny i niepraworządny" (czyli "zdecydowanie antyniemiecki!!!"),
  • np. uszczelnienie VAT-u (a kto, kotku, był gł. beneficjentem poprzednich patologii?),
  • czy zrównanie opodatkowania zagranicznych (gł. czyich?) podmiotów gosp. z krajowymi, itp.

- bo zmierza do zniwelowania osiągniętej "psim swędem" gospodarczej, politycznej, kulturowej i medialnej przewagi Niemiec u siebie, a to już jest grzech niewybaczalny, i Berlin wtedyod razu "musi " uruchamiać Brukselę, zmuszając eurokratów do łamania i naginania prawa unijnego w imię niemieckich interesów.

Ponadto Niemcy nie pozwalają innym państwom na kopiowanie swych rozwiązań instytucjonalnych (bo to by je w sposób oczywisty wzmocniło) - także nazywając to "brakiem praworządności"... bo najwyraźniej nie mają nic przeciwko bałaganowi, słabości instytucjonalnej oraz potencjalnej korupcji w krajach sąsiednich.

A ponadto żaden polityk z kraju"nowej unii" nie jest tak do końca akceptowany na brukselsko-berlińskich salonach bez panasorosowego namaszczenia - i dlatego tacy "faszystowscy und nacjonalistyczni" (und "niepraworządni", rzecz jasna) politycy są tam zwykle uważani za "chwilowy wypadek przy pracy" ...

A Niemcy niewątpliwie nadal uważają się za naród wybrany - und „über alles, natürlich!!!" (i dlatego ciągle czują się powołani do rządzenia, jeśli nie całym światem, to przynajmniej Europą) - i chętnie widzieli by tu Św. Imperium Unijne Narodu Wybranego (Europejskiego lub Germańskiego, co kto woli), ale i oni nie są w swych poczynaniach tak suwerenni, jak im się wydaje i jak by chcieli być…

  1. Bo z jednej strony, jeszcze długo będą kontrolowani przez USA - = > Berlin wasalem USA
  2. A z drugiej strony, muszą się słuchać i własnego, i międzynarodowego rotszyldowskiego „deep state” …

Bo w tym orwellowskim teatrum „równych i równiejszych” - jak przychodzi co do czego - to nawet Niemcy tak nie do końca są tymi „równiejszymi - którym się wydaje, że im wolno więcej”…

Bo rozmawiając dziś z Niemcami, to tak naprawdę rozmawiamy z rotszyldami ... i Niemcy to na tyle brykają w Europie, na ile oni im pozwalają. Bo Niemcy we wszystkich unijnych negocjacjach (szczególnie tych zakulisowych) są tylko pelnomocnikiem rotszyldów na Europę i fasadą, za którą zgrabnie chowają się "ci, których przecież nie ma"...

Ale poniektórym u nas to nadal wydaje się, że trafiliśmy do IV Europejskiej Rzeszy Niemieckiej... I tak ma być, bo to Niemcy mają być dla europejskiej opinii publicznej "hegemonem w Europie", osłaniając sobą prawdziwych sprawców i macherów od tego, co się tutaj dzieje.

A że do tego potrafią "swą finezją i taktem"  wszystkich naprawdę porządnie wkurzyć - bo "Niemiec zawsze pozostaje Niemcem" - to tym lepiej nadają się do wyznaczonej im roli rotszyldowskiego piorunochrona ....

image
















"Ci z góry - patrząc w dół widzą jedynie g...o, a ci z dołu - widzą nad sobą samych dupków".

A nasza obecna eurowojna - po próbie hucpiarskiego i bezprawnego rozszerzenia pojęcia praworządności na dosłownie wszystkie obszary i odejściu Niemiec oraz "grupy skąpców" (niewątpliwie na zlecenie rotszyldów) od lipcowych ustaleń wiążących praworządność jedynie z zabezpieczenie funduszy unijnych przed kantami finansowymi, a przede wszystkim przed możliwością ich "sprywatyzowania" ... bo wtedy ustalono, że chodzi jedynie o ochronę budżetu unii i o jej interes finansowy...

... tak naprawdę nie toczy się z brukselskimi eurokratami ani nawet z Niemcami, ale z tymi, którzy wydają im polecenia, a niekiedy - ku swej niewysłowionej irytacji - sami są wypłaszani z nory (co już samo w sobie jest niewybaczalnym grzechem - "bo ich przecież nie ma !!!")  - jak teraz, w obliczu groźby wykolejenia kolejnego etapu "europrocesu" przez polsko-węgierskie weto - i chcąc nie chcąc, m-u-s-z-ą wyjść z cienia...

Wykop Skomentuj34
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale