Poszłam dziś do Rodziców z zamiarem wywieszenia im flagi narodowej.
- Jak powiesisz, to zdejmę, ja się nie będę wygłupiać! - to słowa mojego taty, jakie przytaczam wiernie. Ojciec nie jest wprawdzie najżarliwszym z entuzjastów przemiany ustrojowej, ale Dzień Niepodległości świętuje, podobnie Święto Flagi itd.; zatem chodziło mu raczej o brak symptomów świętowania, jak przykładowe flagi, jakie mogłabym wskazać wiszące w sąsiedztwie czy ramówka telewizyjna w telewizji rządowej, bezdyskusyjnie pustawa pod tym względem.
Wprawdzie wygłosiwszy, co powyżej, oznajmił, ze udaje się na wyścig "Solidarności" i udal się rzeczywiście, a kiedy okazalo się, że "machnął" sie z terminem o godzinę i szosa zamiast biegaczy ukazała mu klucz pojazdów, wrócił, jednak o właściwej godzinie poszedł ponownie. Podobno niektórzy spośród czekających przy drodze na peleton posiadali flagi. Owszem, biało - czerwone.
Poruszona historią ojca i nie widząc nigdzie wkoło symptomów świętowania rocznicy wyborów zdecydowałam się przejrzeć pod kątem obecności flag i obchodów wybrane miasta. Okazało się, że w tym roku imprez prawie nie ma, choć to dziś odbywa się choćby Noc Kultury. Ale wątek sportowy zdaje sie przeważać. "Białe Orły Cup 2011” - międzynarodowy turniej piłki nożnej - rozpoczął się 4.06. już poraz 3. Może to takie tendencja i trend, aby świętować na sportowo, skoro wybory to też rodzaj rywalizacji? Jednak łatwo nie zauważyć powodu takiego, a nie innego terminu imprez, bo "Solidarność", owszem, kojarzy się, ale obecnie już dość szeroko, związek zawodowy działa nadal, samo słowo też nie jest pozbawione znaczenia, które jest przeciez uniwersalne. Czy też może uroczystości brak z powodu świeżego wypłukania się z funduszy po wizycie prezydenta USA? Ale czy z tej przyczyny nagle zaniechałyby obchodów wszystkie polskie miasta? Już w roku ubiegłym uroczystosci z tej okazji było mniej. Świętowała wtedy m.in. Łodź; nie chcę myśleć, ze tegoroczna cisza w niej wynika z odejścia ze stanowiska Kropiwnickiego. W 2009 imprezy rocznicowe odbyły się w wielu miastach wojewódzkich Polski.
Ale to przecież zwolennicy koncepcji, że owe wybory doprowadziły do wolności, zwycięstwa itp., czyli "spadkobiercy" obecnie rządzą. Tymczasem nie chcąc świętować tej okazji okazują jakby, że woleliby o tamtych wyborach zapomnieć. A to jest dla mnie jakoś szokujące. Bo rozumiem tych, którzy pamiętając, co działo się po wyborach 4.06. 1989 i widząc, co jest teraz - w obliczu choćby obecnego renesansu "dzikiej prywatyzacji" z czasów Buzka, który jednak nie ośmielił się sięgnąć po energetykę - podważają sens świętowania rocznicy wyborów jako "nowego otwarcia". Ale dlaczego nie chcą świętowania również beneficjenci?
To w Polsce zaczęła się tamta Wiosna Ludów. Niekoniecznie symbolicznie, ale zwyczalnie, faktograficznie. Dlaczego obchodzony jest 1990 i Mur Berliński? - I am a Berliner - powiedział Kennedy, syn narodu amerykańskiego dumnego z "odchowania" Niemiec po okresie III Rzeszy prawie jak ojciec z syna marnotrawnego. Lech Wałęsa nie pojawił się wsród witających Baracka Obamę, ale i dziś nie widziano go nawet na stadionie w Warszawie. Za to niechybnie wybierze się na rocznicę zburzenia Muru pomiędzy RFN a NRD. Będzie tam razem z kolegami z innych krajów popychał prostopadłościany w świetle kamer.
Ja nie mam ochoty tego Święta oddawać, zastanawiam się tylko, gdzie są ci, którzy rokrocznie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego pomstują, że Polacy są chętni do kultywowania wyłącznie rocznic narodowych tragedii.




Komentarze
Pokaż komentarze (46)