Niby każdy to wie. Każdemu zdarzyło się przekonać, jak mało prawdy zawierają w sobie nominacje, wyróżnienia w branży; czasem nawet są wręczane przy milczącej zgodzie tak zgromadzonych, jak jury, że prawdziwym mistrzem jest kto inny, ale ... tak trzeba, bo taka moda akurat, takie są klimaty."Prawda czasu".
Tak było z wyróżnieniem dla Anny Jurksztowicz za "odśpiewanie" piosenki "Diamentowy kolczyk" - otrzymała w 1985r. za tę piosenkę przy jednogłośnie brzmiących werdyktach jury I nagrody w Opolu i w Sopocie*. Potem do sławy już nie powróciła, choć chyba nagrywała jakieś jeszcze piosenki; nie było ich wiele.
Przykłady można mnożyć, ale ważniejsze, że choć owa milcząca zgoda jest świadoma, jakoś nie stoi w sprzecznosci z docenianiem wyróżnionego, tak jakby szacunek społeczny wracał do znających prawdziwą wartość dzieła kolegów po fachu wpływając na nich zwrotnie, każąc im wbrew własnej wiedzy zachowywać się tak, jakby byli zachwyceni przedmiotem nagrody. Tak bywa choćby z laureatami nieszczęsnej NIKE czy - zdarza się tak przecież! - literackiego Nobla. Możliwe, ze koledzy z branży sądzą, iż musza zachowywać się tak nie tylko przez wzgląd na konwenans czy aby nie posądzono ich o choćby zazdrość, ale licząc, ze to im pewnego dnia przypadnie nagroda, a wtedy inni odpłacą im tym samym.
Rzecz jasna zdarzają się nagrody zaslużone - muszą bywać i takie, aby prestiż wyróżnienia przetrwał. NIKE w 2003 otrzymał Rymkiewicz. I choć wszyscy w branży wiedzą, która jest która, jakoś tak honorują wszystkich wyróżnionych: dla konsekwencji, dla podtrzymania szacunku do profesji. A potem może zdarzyc się, ze część mniej zorientowanych w sztuce adeptów pomyli nagrodzonych dla prawdy czasu z wirtuozami pióra.
Zjawisko dokładnie tak samo przebiega przy rozdzielaniu nominacji w konkursie na najczarniejszy charakter. Odróżnia je tylko zwrot. Mowa o tej samej branży: show - businesie, a chyba można zgodzić się, że dziedzina rozszerzając się, obejmując coraz to nowe obszary już czas temu jakiś wchłonęła politykę. Rzecz jasna nie całkiem, jak nie całkiem zawładnięta jest literatura czy muzyka, a w niej odmiana zwana popem. Każda dziedzina ma swoje lepsze i gorsze dzieła, wierzę, ze dotyczy to nawet disco - polo.
Juz od jakiegoś czasu PiS jest obsadzany wsród nominantów do przeróżnych kar, dziś poraz kolejny wspomina się o nich w kontekście Trybunału Stanu - taką sugestię ma zawierać podsumowanie prac Komisji śledczej ds. samobójstwa Blidy. Komisja hazardowa nie doszła do żadnych konkluzji, ale tam PiSowi roli winowajcy mimo usiłowań przypisać nie było można. Za to już była mowa o Trybunale Stanu dla PiS: w kontekście wymiany częsci obsady sędziowskiej w Trybunale z kolei konstytucyjnym. Później okazało się, że zarzuty były bezpodstawne.
Wszyscy koledzy z branży zgadzali się, ze Lech Kaczyński był sympatycznym, inteligentnym człowiekiem, ale skoro z jakichś powodów - prawdy czasu, potrzeby, klimatu - obsadzono go w roli mało błyskotkliwego kłótnika, godzili się z oceną, aby nie stwarzać wrażenia niejasności, nie wzbudzac podejrzeń publiczności, więc utrzymać szacunek dla środowiska , czyli dla nich samych.
Przyjęto krytykować polityków z PJN za kontakty z Palikotem, tymczasem znacznie bardziej szokujący jest widok dla patrzącego z przeciwnego kierunku: Palikot, stale przecież wyszydzajacy w mediach polityków PiSu, sięgnął szczytów zakłamania kontaktując się skwapliwie i wielokrotnie z każdym z PiS, kto się na to zgodził; umawiał się, spotykał, gdzie popadło, z każdym, kto tylko wyraził zgodę na rozmowę. Ale tu to nie Palikot został wybrany na szwarca.
Ludzie kultury, reżyserzy kręcący obrazy z epok, historycy ... im wszystkim nie przeszkadzała nominacja na faszystę 2011 na podstawie zapalonych pochodni.
Dziennikarzowi, pracownikowi kultury może trafić się chałtura w jury Złotych malin, Złotych ust, NIKE... konkurs jak konkurs, wiadomo, kto ma wygrać. To nie teraz jest sezon prawdziwych nominacji. Ale moze niebawem będzie.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)