Ostatnio rzadziej zdarza mi się komentować wydarzenia polityczne. Przyczyny są różne, ale może najważniejsza wśród nich to pewna niezmienność, stan constans niepodzielnie nam panujący. Nie utożsamiam się z obecną władzą w takim stopniu, że w braku utożsamiania poczułam wspólnotę z funkcjonariuszami dawniejszych służb i pracownikami instytucji służących utrzymywaniu nienaruszalności ustrojowej socjalistycznej ojczyzny pod przewodem ZSRR oficjalnie od 1976roku w czasach, kiedy utożsamiać się nie mogli z kolei oni. Jak oni się czuli?! Przecież zdarzało się, że władzę sprawował "nie ich" rząd, u steru pojawiały się ekipy, z którymi tak, jak ja obecnie, nie mieli szans na obustronne zrozumienie. Wszyscy żyjemy w jednym kraju: sieroty po komunie i choćby ja. każdy ma prawo do oczekiwań wobec władz, bo nasz kraj jest najbardziej liberalny z państw na Ziemi, co nie oznacza, że najbardziej demokratyczny. Mamy liberalne prawo.
Komentuję nieczęsto również dlatego, bo unikam tysięcznych potwierdzeń urguntowanej już opinii aby nie popełniać błędu wyważania otwartych drzwi. A jednak czasem kolejne potwierdzenie wyda mi się na tyle ciekawe, aby o nim wspomnieć.
W dniu wczorajszym Minister Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej, Radek (a może Radosław) Sikorski został odznaczony przez obecnego przywódcę narodu Ukrainy, Wiktora Janukowycza najwyższym ukraińskim odznaczeniem państwowym. Nomen w tym wypadku z omenem nie ma raczej niczego wspólnego, bo istnieją przesłanki wskazujące, że odznaczenie noszące imię Jarosława Mądrego dostawało się osobom zasłużonym dla Ukrainy aż do czasu, kiedy fotel prezydencki przypadł Janukowyczowi, który to legitymuje sie może i n ieco innym życiorysem, niż polski Komorowski, ale maniera przyznawania odznaczeń jest tym, w czym obaj są podobni.
Sikorski zachwycił znanego przyjaciela i orędownika interesu Rosji na ukraińskiej ziemi, owszem, również euroentuzjastę, ale te preferencje nie stoją w sprzeczności. Zachwycił prezydenta, który wtrącił do aresztu własną opozycję w osobie ... Julii Tymoszenko. W dniu objęcia przez niego prezydentury świętował cały Kreml, to jego Partia Regionów (swoją drogą identycznie nazwał się klon Samoobrony w Polsce) wsławiła się nie tylko zakupem głosów, ale opłacaniem "demonstrantów" koczujących na Majdanie przeciwko wówczas jeszcze prezydentowi Juszczence.
Swego czasu władzę na Ukrainie sprawował Leonid Kuczma - przyjaciel Aleksandra Kwaśniewskiego. Kwaśniewski został uhonorowany tym ukraińskim odznaczeniem w 1997r. po pamiętnej Pomarańczowej Rewolucji. W 2007 to odznaczenie zostało przyznane Adamowi MIchnikowi - w uzasadnieniu napisano m.in. o jego wkładzie w powstanie i dziełalność "Solidarności". Tak wytłumaczone wyróżnienie było jakoś zrozumiałe; w tym samym roku prezydent Juszczenko odznaczył nim prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Spośród wcześniej uhonorowanych w 2003 odznaczenie otrzymał Muammar Kaddafi.
Czym zasłużył się Sikorski Ukrainie? Czy może ... Janukowyczowi?




Komentarze
Pokaż komentarze