Tak się złożyło, że w ciągu ostatnich tygodni, jesli nie miesięcy - czas płynie szybko - moje główne źródło wiedzy o wydarzeniach politycznych stanowiły nie media czynne całą dobę albo dzienniki, ale osoby komentujące bieżączkę na portalach, znajomi czy nawet przypadkowi ludzie dzielący się refleksjami podczas rozmów z rodzaju "o wszystkim i o niczym".
Ze strzępków informacji, jakie do mnie docierały powstał obraz, jaki mógłby wytworzyć się w wyobraźni przeciętnego, niezbyt zainteresowanego polityką wyborcy, bo przecież każdy spotyka się z różnymi ludźmi, którzy przekazują swoje opinie. Są tematy, które refleksji nie wzbudzają, choć wydawałoby się, ze powinny i inne, odbierane zaskakująco inaczej, niż by sie zdawało.
PiS jest przez "dorosłych wykształconych" apologetów PO czy tam realizatorów koncepcji rządowych traktowany ... protekcjonalnie. "Nie twierdzę, ze koncepcja (pakiet usług zdrowotnych) jest doskonała, ale na dziś lepszej nie ma. No był taki projekt, PiS złożył (tu znacząca cisza, porozumiewawczy uśmiech) Ale idealnego wyjścia nie ma, inne kraje też nie mają lepszych". Jako osoba urzędowa apologeta władzy wypowiadać się z lekcewazeniem o projektach opozycji nie ma prawa - jest to naganne - jednak zdarza się, że urzędnicy to robią.
Natomiast szumne upublicznianie video z pretensjami "zagranicznego dziennikarza", który podobno trafił na konferencję PiS oczekując informacji na temat opinii opozycji o prezydencji Polski, a doczekał się raportu "Białej Księgi", to klasyczna manipulacja - nikogo nie powinno obchodzić, że dziennikarz pomylił się w sprawie tematyki konferencji, na jaką poszedł poza nim samym. Mógł sprawdzić, na co idzie, mógł wyjść w trakcie, skoro temat go nie zainteresował. Miał oczywiście również prawo zostać, a potem narzekać, że jego zdaniem było nudno, jest wolnosc słowa. Ale nagłośnienie reakcji akurat tej osoby - tylko o niej usłyszałam w entym obiegu - przypomina mi ogłoszenie sprzętu rehabilitacyjnego, jakie rzuciło mi się ostatnio w oczy podczas oczekiwania w przychodni (kiedy muszę gdzieś czekać, mam zwyczaj wczytywania się wnikliwie we wszystko, co wystawia dana instytucja): obok fotek produktów jakiejś firmy sygnowanych jej nazwą widniały, pewnie dla porównania, fotki podobnego sprzętu opatrzone podpisem "(produkty) firm zachodnich"! Ponad czasem nadal funkcjonujemy w realiach Żelaznej Kurtyny? "Jedziemy" stale na "pawiem naródów bylaś i papugą" czyt tam "cudze chwalicie swego nie znacie"?
Donald Tusk "ubrał się" w kostium proeuropejczyka skonstruowany dla Aleksandra Kwaśniewskiego "taki był ładny, zagraniczny". Ale to tylko refleksja - mimochodem, bez burzenia dyscypliny wyliczanki wieści docierających mocno pośrednio. Wszyscy dowiedzieli się, że był Obama. I że Komorowski zachował się głupio, jak zwykle, ale generalnie wizyta była udana.
O "kibolach" w rozmowie bezpośredniej usłyszałam, że "na wskutek rozboju" Tusk zamknął parę boisk. Tusk, boiska. Orliki, kibole... nie znam wielu kibiców. Myślę, że osoby zainteresowane sportem maja na ten temat szerszą wiedzę, której poszukały same. Część kobiet i kulturalnych mężczyzn nie chadzających po trybunach zapewne przekonała narracja o złych rozbójnikach i dobrym Tusku. Choć potem dowiedziałam się - też podczas rozmowy - o hasłach anty - PO na trybunach i spekulacjach, że to raczej one spowodowały zamknięcie boisk.
Dziwne, co przedostaje się do tłumu, zapada w pamięć.




Komentarze
Pokaż komentarze