Forma jak forma, niespecjalnie czuję tę akurat, choć czy jest jakaś, w której ktoś nazwałby mnie specjalistką? Pisząc "ktoś", nie mam na myśli bliskiej rodziny, życzliwych znajomych czy zawsze doceniających agentów od ubezpieczeń, pożyczek, funduszy. Ktoś to człowiek bezstronny, najlepiej gdyby zadeklarowany jako niechetny ... przyjdzie poczekać na taką deklarację, a ja czasu nie mam teraz, więc przechodzę do tematu bez dalszych wstępów.
Do tematu świetlanej teraźniejszości "dziś", w jakiej - chyba można tak powiedzieć? - kąpiemy się obecnie zbierając siły przed wyborczą aktywnością przy urnie.
Otóż w warzywniakach półki uginają się od tanich owoców - ceny jabłek nie przekraczają obecnie 6 złotych za kilogram, a pomidorów złotych trzech - w dodatku na dniach ma być podpisana ustawa wreszcie wprowadzająca GMO do Polski (dla porządku: chodzi tu o genetycznie zmodyfikowaną żywność), a gdy zostanie wprowadzona, będzie jeszcze taniej, wręcz niewyobrażalnie tanio. Autostrady nie łączą się moze wszędzie, gdzie powinny zgodnie z planami, ale ważniejsze, ze sytuacja jest już pod kontrolą: wszystkie nieuczciwe i bublotwórcze firmy zostały wytropione i wyrzucone z kontraktów, nie wiem tylko, jak to się stało, że w ogóle te kontrakty dostały. Nigdy nie wiadomo, co człowiek zapamięta; ja zapamiętałam akurat, ze obecna ekipa hucznie zapowiadała na początku kadencji, iż rozpisze nowe przetargi i jak powiedziała, rzeczywiście zrobiła. Uczciwie dodam, ze wykazując się przy okazji konsekwencją, która niewątpliwie stanowi zaletę jako cecha.
Tak samo było z kontraktami na stadiony i część z nich nawet cześciowo powstała - że nie "ze wszystkim" i nie całość? Nie można miec wszystkiego, efekty nie powinny być idealne, bo wtedy, kiedy takie są, natychmiast powstaja podejrzenia, ze doskolnalość ma na celu "przykrycie" jakiegoś olbrzymiego przekrętu czy czegoś w tym rodzaju. I tu od razu pojawia się odpowiedź dla zwolenników teorii o co najmniej cześciowym sprawstwie tragedii w Smoleńsku obecnie wiodącej ekipy: gdyby byli winni nie szczędziliby przecież wysiłków, aby choć w innych sprawach okazać się w porządku. Czyli ich całość działań dowodzi, że żadnej ich winy w tragedii nie było. Albo, że brak im sumienia, ale to przecież niemożliwe w ich przypadku. Czyli mogliby jeszcze stosować podwójny kamuflaż: specjalnie rządzą tragicznie, aby nikt nie posądził ich, iż starają się by zadośćuczynić czy tam przykryć powiedzmy, że zaniedbania, jakie przyczyniły się do tragedii. Ale zostawmy to, bo ile można o tym samym. Lepiej popisać o Rosji.
O Rosji pośrednio, bo tematem tej notki nie są Rosjanie, ale nasi przywódcy przeprowadzający naród suchą stopą pomiędzy rafami do wyborczej przystani. Z Rosją dzięki nim mamy relacje dobre, a nawet bardzo dobre; nigdy nie byly tak wspaniałe od czasów oficjalnie przegłosowanej przewodniej roli ZSRR. A stało się tak dlatego, ze Rosjanie dowiedli bezsprzecznie winy polskiego pilota w tragedii smoleńskiej, a co więcej obdarowali naszą Ojczyznę kontraktem na dostawy gazu - rzecz jasna nie sami z siebie, ale na skutek gorliwych starań ekip połączonych PO i PSL. Sama zaś PO wywalczyła dodatkowo gaz z Kataru. I jeszcze dodatkowo okazało się, ze sami też mamy jakiś gaz zwany łupkowym, ale wiedzac, że nie damy rady go wydobyć obecna Rada MInistrów interministerialnie odciążyła kraj oddając poprzez koncesje na poszukiwania złoża do eksploatacji innym krajom, (podobnie, jak szuka kupca na już odkryte złoża ropy będące w posiadaniu obecnie prywatyzowanej Grupy LOTOS).
Ale co tam energetyka, co inne resorty i branże, które może będzie jeszcze okazja wymienić. Rzecz kolejna, po co mielibyśmy byc tacy niezależni, skoro zagraza nam, ze kiedyś do władzy dojdze ekipa inna niż obecna? Aby sie przed tym zabezpieczyć, należy jak najbardziej uzależnić się od "Europy szybszej prędkości", ponieważ ona zagwarantuje orędownikom nowego jutra stałosc rządów do czasu, aż do tego jutra dotrzemy. A droga moze być długa, choć raczej nie powinniśmy porównywać jej do czterdziestu lat na pustyni; lepsza będzie analogia do roślinki, którą należy wszak kształtować, prowadzić, czasem coś odciąć, kiedy indziej przerzedzić, aby wpasowała się pięknie w rabatkę, jaką jest Unia Europejska. Albo do bączka, bo do niego można porównywać wszystko przez te pół roku.




Komentarze
Pokaż komentarze (16)