Co to będzie, czy świat zostanie w posadach - posadowiony na bądź barkach Atlasa, bądź to obręczach Heraklita, a moze spadnie z krawędzi - swojej własnej - zapętlając się w rulon; tak musiałoby to wyglądać, gdyby fizykę kwantową odnieść do Ziemiomorza niezapomnianej Ursuli. I niech mi jakiś fizyk zaprzeczy! - gdyby, rzecz jasna zapuścił się czytelniczo do notki o niepewnej preweniencji, autoramencie czy tam co tam kot... kto raczej chciałby.
A zasadniczo dlaczego nie kot? Niech i ten kot pozostanie, kot Shrodingera, zawsze stosowny, w każdym miejscu i przy dowolnej okoliczności, szczególnie, ze nikt go nie widział, jak tego baranka z "Małego księcia" niedocenionego filozoficznie w przeciwieństwie do przygód Misia Puchatka, więc również Prosiaczka czy Tygryska. Bo baranek jest zbyt jednoznaczny.
Niestety muszę przerwać w tym miejscu, lecz ciąg dalszy nastąpi niebawem, bo trzeba jakoś wypełnić czas oczekiwania...




Komentarze
Pokaż komentarze (4)