Jak co roku godzina W i zaczyna się awantura. Jedni oburzeni, bo ginęły dzieci, a dzieci należy chronić, nie wykorzystywać do walk - całkiem jakby byli na zebraniu Komitetu ds ochrony praw dziecka; inni, ze dowódcy narażali cudze życie siedząc bezpiecznie w Londynie - awangarda rewolucji, entuzjaści walki klas, wrogowie kasty "panów". Może też znalazłby się właściciel/ potomek właściciela kamienicy zburzonej przez Niemców, entuzjasta piękna zabytków zniszczonych bombardowaniami. Wreszcie może ktoś wypędził jakiegoś Niemca przy okazji odwrotu wojsk, Rosjanie też musieli stacjonowac długo czekając pod bramą, a w tym czasie mogliby już przecież na Berlin gdyby nie bezsensowny opór... wtedy nikt nie wiedział, że "oni" nie przekroczą Wisły. Że nie przybędzie znikąd pomoc.
Ale nikt również nie wiedział tego, co dopiero później udało się odkryć: że tak, czy owak Niemcy mieli rozkaz zrównania Warszawy z ziemią. Bezpośrednio od Hitlera, który ścierpieć nie mógł myśli, że pozostawi cywilizację kwitnącą tam, gdzie spodziewał się znaleźć wieś, opuści stolicę taką, jaką zastał przybywając; tak, jakby nigdy Niemcy nie władali Polską, a on jakby nigdy nie został Kanclerzem i nie zbudował potęgi III Rzeszy.
Okazało się, że Niemcy odejdą, że prawdziwym "siłaczem" był Stalin, tylko nieco mniej szalony, ale ta różnica pomiędzy nimi wystarczyła. Hitler choćby nie obawiał się o swoje życie przeżywszy mnóstwo zamachów, a Stalin owszem i to sprawiało, ze nigdy nie tracił czujności, rozprawiał się natychmiast z buntami i przeprowadził, co chciał jako dyktator.
Stalinowi zniszczona stolica Polski nie przeszkadzała, zwłaszcza, że zniszczeń dokonali niewątpliwie Niemcy. Było mu to nawet "na rękę" i to nie tylko w kontekście łatwiejszego obarczenia Niemców winą również za Katyń. Trudno wykluczyć, że zastawszy stolicę Polski wolną - a przecież celem powstania było RÓWNIEŻ przywitanie Stalina właśnie i Armii Czerwonej jako pełnoprawni właściciele przez Armię Krajową - otworzyłby ogień w sposób otwarty przeciwko "wrogom ludu" i ofiar byłoby tyle samo, a może i więcej; przecież skoro stała się Jałta, również walka Warszawiaków z ACz zwycięska dla tych ostatnich zostałaby zaakceptowana przez Aliantów.
Powstanie Warszawskie odbyło się i pokazało nam, następnym pokoleniom, światu, że można i warto pomimo konsekwencji, jeśli powód jest dobry. Odbyła się lekcja wiedzy o tym, ze rzeczy nie muszą być takimi, jakimi sie wydają oparta na analizie późniejszych wydarzeń - wówczas przecież nie było wiadomo, że Rosjan nie da się zatrzymać w granicach sprzed 1939, a Anglia i USA wszystko im wybaczą. Nie tylko, że Warszawa zostanie zburzona tak, czy owak przez Niemców. Że ... lepiej zginąć z bronią w ręku, niż dać się wstrzelać poddawszy się.




Komentarze
Pokaż komentarze (9)