Trzykrotne w ciągu tygodnia zmiany kierunku ruchu na jednej remontowanej ulicy? Odcięcie jednej czwartej miasta przez jednoczasowe zablokowanie pracami drogowymi większości dróg łączących ją z centrum? Zmiany tras objazdów w ciągu jednego dnia? To wszystko mozesz mieć pod warunkiem, że trafisz w sierpniu tego roku do Polski - do jednego z jej zakątków, ktorego nazwa niech będzie zagadką. Zagadka jest dość trudna, bo jeśli nie upierać się przy utrudnieniach w ruchu ściśle takich, jak opisane, w palecie ofert pozostaje wiele innych zastojów w ruchu kołowym na terenie całego kraju. Jest w czym przebierać, bo choć w unikalnych dla obcokrajowców atrakcjach przoduje niewątpliwie tzw. ściana wschodnia, to jak kraj długi i szeroki, wszędzie coś się znajdzie; w sezonie przedwyborczym, kiedy rządząca partia zdecydowała się autorsko nazwać zarządzane państwo.
O Warszawie pisać nie ma potrzeby, bo "rozkopy" obecne potwierdzają stan za również obecnej władzy permanentny i nic nie byłoby w stanie sprawić, aby stolica była rozkopana jeszcze bardziej. Ale czy sa tu Poznaniacy, którzy teraz mogą pooglądać centrum wyłącznie na fotografiach? A może jest ktoś z wyłączonego praktycznie całkowicie z ruchu Bytowa? Mieszkańcy Białegostoku cierpią nieprzerwanie już od maja, wieść wprawdzie niesie, że dostaną z powrotem swoje zjazdy i ulice z końcem sierpnia. Jednak nie można wykluczyć, że to tylko tak zwane obiecanki - cacanki, skoro wybory mają odbyć się dopiero późną jesienią. Bo choć zdaje się, że w większości roboty mają dotrzeć do szczęsliwego finału do września, choćby taki region łódzki już ma w planach nawet kampanię październikową.
Jako kierowca i tak niechętny korkom wynikłym z przyczyn standardowych, jako obywatel w dobie "globalnego ocieplenia" i walki z następstwami smogu w postaci umieszczanych na ulicach miast aparatów tlenowych - nie nie, bynajmniej nie u nas - nie znajduję w sobie podziwu dla "budowniczego" rządu, któremu udaje się póki co wyprodukować jedynie chaos. Warto wspomnieć, ze nieskoordynowanym działaniom towarzyszy brak oznakowań niedokończonych miejsc na remontowanych odcinkach, bo drogowcy wobec narzuconego tempa nie moga przecież myśleć o wszystkim. Może powinniśmy cieszyć się, że choć zostanie to okupione chwilową powiedzmy niewygodą, ulice i podmiejskie drogi będą na koniec w lepszym stanie, niż były poprzednio. Tylko czy będą rzeczywiscie, skoro już teraz zamęt zdaje się przeważać nad pozytywnymi rezultatami prac, a doświadczenie uczy, że tego rodzaju "inwestycje" wymagają napraw, korekt niedoróbek już po pośpiesznym oddaniu robót "na akord".
Naprawy są wykonywane częściowo ze środków europejskich, ośrodki będą musiały dołożyć do nich z dofinansowań samorządów. Tempo, z jakim zmienia się drogowy krajobraz - głównie poprzez przestawianie biało - czerwonych słupków i strzałek - sugeruje wyjątkowy pośpiech wykonawców. Wygląda to tak, jakby prace zostały rozpoczęte bardzo późno z przyczyn od nich niezależnych - późno wobec planowanego terminu odbioru. Skąd opóźnienie? Prawdopodobne wydają się dwie możliwości: jedna, że fundusze przyznano, szczególnie ścianie wschodniej (nieco krnąbrnej przy urnie) , dopiero teraz. I druga, że koncepcja "Polski w budowie" wynikła świeżo na skutek "burzy mózgów" pijarowców i członków rządu i władze uznały, że wypadałoby podjąć jakieś działania, aby taką nazwę uzasadnić.
"Nie róbmy polityki, budujmy drogi" brzmiało przecież haslo niedawnej kampanii samorządowej. Zapewnie jednak Nowak czy Tusk, o Ostachowiczu nie mówiąc zdziwiliby się słysząc, że nie tylko okazali się w koncepcji autorskiego nazwania kraju wtórni, to jeszcze uzasadnienie "Polski w budowie" wypada gorzej, niż to, jakie miała dla siebie "IV Rzeczypospolita".
http://regiomoto.pl/portal/pomorskie/bytow-kolejne-remonty-ulic-i-wielkie-korki
http://bialystok.naszemiasto.pl/artykul/995983,utrudnienia-w-ruchu-kolowym-w-bialymstoku,id,t.html
http://www.zdm.poznan.pl/news.php?site=view&id=1351




Komentarze
Pokaż komentarze (30)