Istotnie, jak mogłaby partia rządząca nie wygrać zblizających się wyborów, skoro mało, że wstępują doń wszyscy (poza nielicznymi wyjątkami) z prawa i z lewa, to jeszcze sam kwiat inteligencji międzynarodowej podpierając się wiadomym (naukowym) autorytetem zaświadcza, że nie ma takiej możliwości, ażeby nie wygrała i jedna tylko jest wątpliwość, do której może przyznać się człowiek światły: jak też poradzi sobie obecna opozycja po przegranych przez nią wyborach?
Kwiat inteligencji wyparł zapewne z pamięci dzieje zwycięstw męża stanu zza wschodniej granicy, Władimira Putina, który to polityk bolał swego czasu nad skalą poparcia, jakim zdawałoby się, że powinien się cieszyć. Tymczasem bynajmniej. To skala poparcia nie wzbudziła radości, nie ono samo. Okazało się, ze uzyskanie przewagi głosów w okolicach 90% dość brzydko wygląda w kraju na wskroś demokratycznym, podobnie niekorzystne wrażenie wywołuje tam niewzruszona pewność co do rezultatu jakichkolwiek wyborów, nawet niekoniecznie z dopiskiem: demokratyczne.
Ta pewność wyniku w kontekscie wyborów, jeśli się głębiej zastanowić, wygląda nawet gorzej od skali poparcia, bowiem z definicji pewnośc wyniku i wolność wyboru wzajemnie sie wykluczają: brak pewności co do rezultatu tam, gdzie istnieje wybór i odwrotnie. O braku możliwosci wyboru można mówić w nastepujących przypadkach: gdy zgłosił się tylko jeden kandydat - akurat ta ewentualnosc odpada w jesieni 2011, kiedy panuje dyktatura uzyskująca pewną wygraną partii rządzacej poprzez faszowanie wyborów i kiedy panuje totalitaryzm, w którym obywatele głosują gremialnie na wiodące ugrupowanie z obawy przed władzą.
Jak wobec powyzszego przedstawia sie "morfologia" pewności, z jaką prof. Sadurski całą mocą posiadanego autorytetu wraz ze wszelkimi jego składowymi zaświadcza, że w wyborach parlamentarnych 2011 zwycięży Platforma Obywatelska? Z którą z opisanych mozliwości mamy do czynienia? A moze tych mozliwosci jest kilka? Bo one przecież moga występować jednocześnie.
Dla porządku wspomnę o jeszcze jednej możliwości wytłumaczenia dziwnego - tak, czy owak - przekonania co do wyników wyborów parlamentarnych, jakie prezentuje prof. Sadurski. Takie przekonanie mogłyby tłumaczyć zjawiska z dziedziny paranormalnych, gdyby stały się udziałem profesora: porfetyzm, jasnowidzenie. jedni w to nie wierzą, inni owszem, ale jakoś można pierwszych i drugich zrozumieć. Tylko co w takim razie ze składowymi autorytetu naukowca wraz z jego szkiełkiem i okiem, o kwiecie inteligencji międzynarodowej nie mówiąc?
http://wojciechsadurski.salon24.pl/335334,po-wyborach




Komentarze
Pokaż komentarze (7)