weronka weronka
516
BLOG

10.04.2010. Prawda etapu

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 1

Byłam ostatnio nieco chora i polityka wraz z towarzyszącymi jej elektryzującymi ciekawostkami była dla mnie zbytnim obciażeniem, aby narażać dla niej rehabilitację, która nie od parady nosi miano psychoruchowej. Ale teraz zaryzykuję, bowiem czas nagli.

Dziś przypada kolejna miesięcznica tragedii smoleńskiej, a ja nie chciałabym, aby w tym dniu zabrakło mojej notki jej poświęconej, choć sama tragedia funkcjonuje w świadomości każdego dnia dzięki notkom FYM, Rolexa, Martynki, El Ohido Siluro, Lamelki, zestawienia i wielu innych. Wymieniłam tylko kilka osób, bo nie chcę, aby notka przerodziła się w wyliczankę, jednak moze nie mam racji. Moze byłoby dobrze pokazać, jak wiele osób na tym "tylko" portalu nieustannie pamięta również to, że przebieg i przyczyny tragedii nie doczekały wyjaśnienia mimo publikacji kilku już raportów.

Pociesza choć to, że większość z oficjalnych opracowań nie rości sobie prawa do wyłozenia ostatecznego rozwiązania. Jednak pamięć o archiwach brytyjskich - o radzieckich szkoda gadać - i trybie ujawniania rozwiązań, jakie przyjęły, łącznie z czasem oczekiwania rutynowo wynoszącym pół wieku pociechy nie oferuje zadnej.

Ponownie ma ukazać się publikacja dotycząca 10.04.2010, a po niej kolejna - tym razem, poraz pierwszy czysto blogerska. Musze przyznać, że informacje oficjalne wniosły wiele do badań służących przybliżeniu prawdy o tragedii smoleńskiej. Wiele danych, jednak bez interpretacji. Tak, jakby samo zbieranie danych było dla instytucji oficjalnych maksimum możliwości. A moze tak być skoro wyciągnie wniosków szło instytucjom tak kiepsko, ze te same dane prowadziły je do sprzecznych wniosków; tak było choćby z wpływem a potem brakiem wpływu pasazerów na pilotów, ostrzeganiem,a potem jednak zachęcaniem do lądowania w wykonaniu wieży, wpieraniem wykonywania samego manewru lądowania, a potem przekonywaniem, ze wcale nie chcieli lądować ... a wszystko to, za każdym razem w duchu krytyki pilotów, bo co jak co, ale samolot był sprawny!

Rosawiacja niedługo po tragedii smoleńskiej wycofała wprawdzie z ruchu powietrznego wszystkie TU154M na okres kilku miesięcy, a potem kilkanaście z nich zostało zezłomowanych, wprawdzie juz po dopuszczeniu pozostałych klikudziesięciu jeden z nich ruszywszy w pierwszy po przeglądzie lot uległ ... nazwijmy to awarią.

Ale winni byli piloci, w każdym razie załoga oraz - bo dlaczego nie - może gen. Błasik, a skoro on to wszystko możliwe; taka jest nieustająca wersja oficjalna, opierająca się szczegółowym rezultatom kolejnych śledztw.

Samo poszukiwanie prawdy o tragedii stanowi oddanie hołdu poległym, ale obawiam się, aby kiedyś nie przysłoniło pamięci o nich jako o odrębnych osobach - trudno pamietać każdego z osobna, kiedy zginęli tak licznie razem. Przypuszczam, ze Katyń - analogię przeprowadzam w oparciu o charakter tych, którzy zginęli, ich znaczenie dla Polaków i Polski - zawarł w sobie również dramat pewnej anonimowości, przekreślił jednostkowe dokonania zabitych tam osób, zubożył przekaz, jaki mogli dać ginąc z osobna przyszłemu pokoleniu.

Żal ich, bo zbliżają się wybory, a polska polityka bardzo zubożała, odkąd odeszli. To byli wytrawni politycy, wybitne jednostki. Wraz z Prezydentem Lechem Kaczyńskim, o którym dopiero przyszłość dowiodła, jak był niezbędny.

Cześc ich pamięci! 

 

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka