Król Francji Ludwik Filip pewnego dnia uznał, że srebrna zastawa stołowa to dziadostwo i obciach i zamówił zastawę aluminiową. Bo choć aluminium jest trzecim najpowszechniej występującym na ziemi pierwiastkiem, to na początku XIX wieku byliśmy tego nieświadomi i uznawaliśmy, że to rzadki i drogocenny metal. Amerykański Kongres też w tamtym czasie rozważał pokrycie aluminiową blachą jakiegoś tam monumentu w Waszyngtonie, by szyku zadać i światu pokazać co to, prawda, za bogactwo i pomyślność u nas.
Zostawmy w spokoju Ludwika Filipa (choć przesłaniem ideowo-politycznym Francji za jego panowania było „bogaćcie się", więc tym tropem można by podążyć). Spójrzmy na nadchodzące wybory prezydenckie w Polsce.
Mamy dwa wyjścia: na urząd powołamy kogoś, kto wszystkim zafunduje aluminiowe talerze i przekonywał będzie, że to super i w ogóle Europa i jeszcze się nam każe z tego cieszyć.

Albo też kogoś, kto pozostałych polskich sreber rodowych będzie strzegł nie rozdając ich na prawo i lewo po to tylko, żeby ktoś go po plecach poklepał i wręczył aluminiowy widelec w zamian.


Komentarze
Pokaż komentarze