Siedzę na walizach, bo już niebawem przekroczę granicę RP i znajdę się w środku. Nosząc w pamięci żywy obraz Polski nie sposób, bym zapomniał o pladze zafajdanych psimi odchodami ulic, parków i skwerków. Nie wspominałbym o tym, ale właśnie w parku, który mam "po drodze" do jakiej takiej cywilizacji...
...(bo przecież cywilizacją nazwać nie sposób kolonialnego sklepiku na rogu, bukmachera i knajpy Salmon's), znalazłem wiszące takie oto obwieszczenie. Nawet znać angielskiego nie trzeba. Takie coś by wprowadzić..., ech.




Komentarze
Pokaż komentarze (9)