No więc poruszył te tematy, raz a dobrze, oba naraz. I zarazem zaczął chyba już atak ostatniej szansy w swoim okrążaniu PiSu od prawej strony. (Jak ktoś nie pamięta, wcześniej było spazmatyczne przebudzenie sumienia, przy okazji lustracji. Dwa dni ono trwało. To przebudzenie).
Moment wybrany dobrze –słabość PiSu (wewnętrzna) a i dary od niebios (tfu, od Moniki Olejnik) się przydarzyły. (To jakiś paradoks, że właśnie ta dziennikarka „podała rękę” tonącemu Giertychowi).
Coraz bardziej widać, że koalicja rządząca przypomina trzech rewolwerowców, którzy stale mierzą do siebie, by najmniejszej okazji oddać strzał (od biedy może być w kolano) i rzucić publice wyjaśnienie „widzieliście, sam tego chciał”.
Oczywiście można tak rządzić, sprawnie balansując w kolejnych konfliktach, tym bardziej, że elektorat PiSu nie jest jakoś szczególnie wymagający- nie zraża go „akonkursowość” w doborze prezesów spółek, zgrzyty w polityce zagranicznej –ale tego co jest świętym Gralem polskiej prawicy: nie odpuści nigdy. Mianowicie: lustracji (choć tu już nie jestem taki pewien), aborcji, eutanazji i egalitaryzmu w wersji związkowej (równiusieńskiego).
Z politycznego punktu widzenia można było jeszcze ze dwa razy uwalić Wildsteina, nominować do zarządu PKO BP całą rodzinę Skrzypka, ale powyższych trzeba było się trzymać do bólu i ani na krok.
A jak się ma sumienie, rozum, wątpliwości, poglądy, rozeznanie sytuacji –to może trzeba było sobie szukać lepszych przyjaciół, którym te pojęcia znaczą więcej niż nazwy drzew afrykańskiego buszu. Ojciec Tadeusza szans na resocjalizację raczej nie rokuje, bo jak najnowsze wskazuje, już starym zwyczajem płyną z Torunia dyrektywy, tokowane w dobrzez znanym somnambulicznym uniesieniu, kto jest prawdziwym katolikiem, a zaraz pewnie i Polakiem.
A, o aborcji. Sądzę, że mechanizm będzie rzeczywiście prosty. Za kilka lat dobijemy w tej sprawie do Europy. Między innymi dzięki redemptoryście z Torunia. I obym się mylił.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)