Podczas gdy Jarosław Kaczyński i Janusz Śniadek podpisywali porozumienia "sierpniowe", Ci którym się marzą śmiałe reformy i zaciskanie kasy państwowych wydatków mogli sobie co najwyżej pozgrzytać zębami. Państwo bowiem funkcjonuje tutaj jak mechanizm zapadki -przed wyborami zawsze ktoś coś obieca, coś podniesie, coś dołoży. Potem nikt tego nie odkręci, co najwyżej będzie ostrożny w szastaniu na lewo i na prawo pieniędzmi -aż do kolejnej kampanii rzecz jasna. I tak budżet państwa jest co roku bogatszy o kolejne obietnice, wydatki, zobowiązania.
Za bardzo nie mam tu pretensji do PiSu. Co by nie zrobili i tak będą okrzykiwani jako wstrętni socjaliści marnujący wyjątkową koniunkturę. No to co im szkodziło? Jak Cię wszyscy oskarżają, że zjadłeś ciastko to może lepiej byłoby je zjeść, bo w sumie co Ci szkodzi?...
Może warto spytać się jak musiałaby wyglądać władza, która pójdzie wreszcie pod prąd ? albo -jakie musiała by mieć warunki?
Przede wszystkim inne nastawienie mediów i opozycji. Brzmi jak banał, ale...
Za kilka miesięcy po wyborach minie już gorączka odralniania. Przegrani będą lizać rany (Lepper, Giertych) i szykować się do ponownego szturmu na Sejm, PO z LiDem będą dzielić się tortem obsadzając specjalistów na stanowiskach. PiS będzie tworzył mitologię kolejnej nocnej zmiany.
I nagle się okaże, że nikogo nie interesowało dlaczego właściwie Ziobro powiedział Lepperowi o akcji w CBA, dlaczego nie za bardzo będzie można znaleźć dowody na inwigilację Prezydenckiej córy i Leny Cichockiej, w którym super tajnym laboratorium Ziobro wyciął z nagrania fragment z przeciekiem.
Każdy wie przecież, że chodziło o to by móc odsunąć od władzy mafię sycylijską.
I znów będzie można ufać jak dawniej prokuraturze, bo to wszystko nowe będzie -apolityczne.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)