ossad ossad
35
BLOG

INTRO: Gdzie ci mężczyźni?

ossad ossad Kultura Obserwuj notkę 3

Jan Kac wygrzebał swoje cielsko spod niezmienianej od pół roku pościeli, postawił nogę na podłodze i zawył. Nadepnął na zgniecioną puszkę po piwie Hair of the Dog in the Fog (HDF). Cholerne zagraniczne koncerny browarniane.

Usiadł na samym skraju łóżka. Gdyby miał przed sobą lustro, zauważyłby, że wygląda jak bohater ulubionego serialu, który oglądają liberałowie i feministki, specjalnie po to, żeby mówić dzieciom: tak wygląda męska, szowinistyczna świnia. Miał na sobie podarte kalesony i koszulkę bez ramiączek, w siatkeczkę, nieregularnie poplamioną sosem z sardynek. Spojrzał za siebie. Stara leżała w tej swojej halce po babci, jeszcze z wczorajszym makijażem. "Eszkwamać", westchnął Jan i ruszył do łazienki, gdzie zawsze zostawiał sobie za lustrem ostatniaka, czyli ostatnią fajkę. Zapalił, przepłukał jamę gębową wodą brzozową, przy okazji pociągając łyczka. Ruszył do kuchni i omal nie fiknął koziołka na filecie śledziowym, który z nieznanych, a może tylko niepamiętanych, przyczyn znajdował się w przedpokoju na podłodze.

- Czarny ryju, już ja cię załatwię - wrzasnął. Ta miła dedykacja była przeznaczona dla kota, który przezornie zaszył się gdzieś w mieszkaniu. Zajrzał do lodówki, wyjął puszkę HaDeeFa, skiepował papierosa do zlewu pełnego niemytych naczyń i usiadł do wczorajszej puszki sardynek. Wycierając półczerstwym chlebem sos z dna konserwy, siegnął po jakąś kolorową reklamówkę, ktorą rozdawano razem z bezpłatną gazetką na ulicy. Coś tam w tytule było o urodzie, zresztą - kto by pamiętał. Pal czort. Zaczął czytać:


"W połowie polskich łazienek na ręcznikach osiada flora kałowa, bo nie chce się nam opuścić klapy sedesu! Męczy nas codzienna zmiana majtek i skarpetek. Jeśli wierzyć w badania zlecane przez firmy kosmetyczne (m.in. Domestos, Colgate-Palmolive), to problem przestrzegania higieny osobistej przez Polaków czuć na odległość."


Przerwał lekturę i ryknął:
- Józka, co to jest, do diabła, flora kałowa?!
- Daj mi spokój, co za bzdury?! - odryknęła Józka. - Chcę spać.
- Flora to zwierzęta czy rośliny? - gorączkowo zastanawiał się przez chwilę. - Nie, moment, fauna to zwierzęta, czyli chodzi o rośliny. Rośliny kałowe? Co, do diabła?
Poszedł obejrzeć i powąchać ręcznik.
Czytał dalej: męczy zmiana gaci i skarpet? A jakże, pewnie że męczy! W ogóle życie męczy, zwłaszcza na kacu. Jęknął.
I czuć na odległość... Ale jaką, do diaska, odległość? Zdjął wczorajsze skarpetki z nogi i zbliżył do nosa. Ech, czuć - pomyślał. Cisnął skarpety w kąt kuchni i zaczął pociągać nosem. Tym razem nie wyczuł charakterystycznego smrodu. Nie jest tak źle - pomyślał, zawinął pustą puszkę po sardynkach w kolorowy papier i wrzucił do przepełnionego kosza na śmieci. Na drugiej stronie, teraz dopiero to zobaczył, znajdowały się reklamy pasty do zębów, szczoteczek, płynów do toalety, dezodorantów, salonów piękności i sklepów z bielizną. No i, oczywiście, kolorowych ręczników. Bez żadnej flory.

ossad
O mnie ossad

Dawniej zwolennik PO-PiS-u. Teraz sympatyk PiS-u. Sygnatariusz Wrocławskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich 2010 r.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura