14 obserwujących
246 notek
121k odsłon
278 odsłon

Los polskiego rolnictwa

Wykop Skomentuj7

Andrzej Owsiński

Los polskiego rolnictwa

Muszę zacząć od wspomnienia: przed prawie trzydziestu laty w czasie mego spotkania z ówczesnym marszałkiem sejmu Wiesławem Chrzanowskim zostało poruszone między innymi zagadnienie przygotowania polskiego rolnictwa do wejścia do EWG /jeszcze nie było UE/. Potrzeba omówienia tej sprawy wynikała z mojej wizyty w parlamencie europejskim dla odbycia rozmów z frakcją chrześcijańsko demokratyczną w odniesieniu do uzyskania w tej mierze poparcia ze strony najsilniejszego wówczas ugrupowania.

Mój rozmówca największe zastrzeżenia miał do stanu polskiego rolnictwa nie pasującego z racji rozproszenia do wielkoobszarowego rolnictwa zachodniej Europy uważając że czechosłowackie i byłej NRD rolnictwo jest lepiej do tego przystosowane.

Sprzeciwiłem się temu stanowisku argumentując, że w nakładzie pracy i kosztach wytwarzania polskie rolnictwo jest w Europie nie do pobicia.

Wynikało to z tej prostej przyczyny że polski chłop nie liczył jako elementu kosztu produkcji własnej robocizny i nie pracował 8 godzin przez 5 dni w tygodniu, ale przynajmniej 12 godzin przez 6 dni nie licząc niezbędnych prac w niedziele i święta.

Ponadto już wówczas był zainteresowany ewentualnymi zmianami w uprawach i hodowli, trzeba było tylko mu pomóc w uzyskaniu większego areału i wyposażeniu w maszyny.

Przez blisko trzydzieści lat nie zrobiono w tym kierunku niczego istotnego.

Krajową produkcję maszyn rolniczych niemal całkowicie zlikwidowano, a ziemię z milionowych zapasów funduszu oddano w ręce spekulantów, lub nie wiadomo w czyje.

Rozdrobnienie gospodarstw pozostało po dzień dzisiejszy, mamy ich statystycznie półtora miliona z czego realnie prawdziwych rolników jest nie więcej niż pół miliona.

Gdyby w ręce tych rolników oddano cały zapas ziemi to mielibyśmy średnią powierzchnię gospodarstwa nie 10 lecz ponad trzydzieści hektarów.

Obecny stan rozproszenia wynika z faktu uznania, że gospodarstwo rolne zaczyna się już od jednego hektara. Jest to oczywista fikcja, ale umożliwia korzystanie z szeregu przywilejów z KRUS’em na czele. Niektórzy zaś trzymają ziemię wyłącznie dla dotacji.

Przed wojną nadmierna ilość gospodarstw rolnych wynikała z braku możliwości innych zajęć, miał temu zapobiec program industrializacji kraju w COP’em na czele.

Prowadzono ponadto intensywnie proces komasacji gruntów umożliwiający organizowanie racjonalnej gospodarki.

Po wojnie zostało to przerwane w oczekiwaniu na kolektywizację, która wprawdzie została wstrzymana w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, ale na skutek stałych nacisków sowieckich którym kłuła w oczy wyższa efektywność polskiego rolnictwa indywidualnego, obawiano się wszelkich działań zmierzających do umocnienie prywatnych gospodarstw.

Gierek wprawdzie wymyślił że skolektywizuje polskie rolnictwo na zasadzie powiązanych systemem skupu i zaopatrzenia gospodarstw specjalistycznych dążąc do ich zespalania i uzależnienia od państwowego systemu zaopatrzenia i zbytu, niezależnie od powszechnego obowiązku kontraktacji.

W czasie procesu „transformacji” polskie rolnictwo zostało potraktowane jako masa upadłościowa z którą niech się dzieje co chce.

Utrudnień wprawdzie było co nie miara, sam się z tym zetknąłem kiedy przymusowo przeszedłem na emeryturę i postanowiłem wykorzystać moje uprawnienia, a także dziedziczny zawód i zająć się upadłym gospodarstwem, które można było kupić za stosunkowo niewielkie pieniądze. Jeszcze za PRL mogłem po cenie oczywiście nie pokrywającej kosztów produkcji dostarczać zboże do państwowych magazynów, ale po 1989 roku było coraz trudniej, a nawet były lata w których nie było możliwości dostawy.

W ten sposób mimo zawziętości polskiego rolnika nasze rolnictwo przy posiadaniu podobnego areału osiąga zaledwie 40% produktu rolnictwa niemieckiego.

I dlatego polskie rolnictwo powinno ulec gruntownej przebudowie, ale w odpowiednio łagodnej formie, a więc najpierw ustalenie nowej granicy pojęcia gospodarstwa rolnego w odróżnieniu od gospodarstwa ogrodniczo sadowniczego które może mieć mniejszą powierzchnię, ale za to wyposażenie i uprawy zgodnie z nazwą.

Niezbędne uzupełnienie gruntów istniejących gospodarstw powinno być traktowane priorytetowo w stosunku do innych form obrotu ziemią.

Przeprowadzenie komasacji i dwukierunkowej melioryzacji przyczyni się do poprawy warunków gospodarowania.

Równocześnie niezbędne jest odtworzenie zniszczonych i budowa nowych zbiorników retencyjnych wody, a także instalowanie deszczowni.

Na szeroką skalę powinno być rozwinięte rolnictwo ekologiczne wraz z niezbędnymi zakładami przetwórstwa i sprzedaży. Odbiorcy się znajdą, tylko muszą mieć maksymalne gwarancje na rzeczywiście czyste ekologicznie produkty.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka