20 obserwujących
287 notek
153k odsłony
  838   0

Wojna polsko-rosyjska

Andrzej Owsiński

Wojna rosyjsko-polska

Pan Romuald Szeremietiew po raz kolejny wypowiedział się na temat niebezpieczeństwa agresji rosyjskiej w stosunku do Polski. Jak to już wielokrotnie czynił, nakreślił sposób obrony, jaki powinniśmy zastosować żeby obrzydzić Rosjanom chęć podboju Polski. Wychodząc z założenia, że obecny stan naszej zdolności obronnej pozwala na opór trzydniowy, może czterodniowy, uważa że powinniśmy się szykować do wojny partyzanckiej przez rozbudowę sił WOT. „Wot tobie i masz”! Jak mawiał jeden z moich dowódców wywodzący karierę oficerską jeszcze z armii carskiej.

Jest to wariant przećwiczony w 1939 roku, czyli samotna obrona Polski przed dwoma agresorami. Dlaczego znów dwoma? Otóż trzeba stwierdzić i przyjąć za pewnik, że podobnie jak to było we wrześniu 1939 roku, żaden z agresorów nie może działać sam. Współczesny atak Rosji na Polskę będzie wymagał akceptacji, lub przynajmniej gwarancji neutralności ze strony Niemiec. W aktualnym interesie niemieckim nie leży oddawanie kraju, należącego, według ich przekonania, do ścisłej strefy niemieckiej i to w podwójnym wydaniu, jako elementu „Mitteleuropy” i jako strefy buforowej w stosunku do Rosji.

Nasz udział w UE i NATO ma w tym ujęciu znaczenie zupełnie drugorzędne.

Jeżeli jednak kolejny rząd niemiecki uzna, że korzyść z takiej agresji jest ważniejsza od gospodarczych zysków ze współpracy z Polską, a strefa buforowa stała się zbędna, to wówczas może dojść do powtórki z 17 września 1939 roku a rebours, czyli na kształt „ratowania zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi” – ratowanie przed rosyjską okupacją zachodnich ziem Polski. Wówczas powstałaby sytuacja wspólnej granicy niemiecko rosyjskiej z włączeniem do strefy rosyjskiej zupełnie kadłubowego państewka polskiego.

Taka sytuacja, jak poucza historia, musi prędzej czy później zakończyć się konfliktem rosyjsko niemieckim.

Z tego, najważniejszego dla Niemiec punktu widzenia nie mogą one dopuścić do naruszania obecnego stanu wzajemnej życzliwości z Rosją, opartej na utrzymywaniu równowagi w strefie buforowej, czyli Ukrainy i Białorusi po stronie rosyjskiej, a Polski, krajów bałtyckich, Finlandii i Rumunii po stronie niemieckiej. Z drugiej jednak strony sprawy agresji mają się przeważnie nijak do logicznego rozumowania, a więc każdą możliwość należy rozpatrywać.

W przypadku pozostawienia krajów najbardziej podatnych na rosyjską agresję, poza Białorusią i Ukrainą i ewentualnie Mołdawią i Gruzją, czyli każdego po kolei z wymienionych członków UE i NATO – na samotną obronę przez przynajmniej trzy miesiące do czasu możliwej, ale nie bezwarunkowej pomocy NATO, zwycięstwo agresora jest zupełnie pewne.

Mielibyśmy zatem idealną powtórkę z początkowej fazy II wojny światowej. Takie rozwiązanie stawia jednak kraje zachodniej Europy, a w pierwszej kolejności Niemcy, wobec nieuchronnego zagrożenia dalszą agresją rosyjską.

Zgoda Niemiec na agresję w stosunku do krajów traktowanych jako ich strefa jest zatem praktycznie nieprawdopodobna. Takie jest polityczne oblicze tego problemu.

Inaczej to wygląda w planach wojskowych, przede wszystkim układu NATO, którego sztab musi mieć przygotowany program obrony przed różnymi wariantami agresji, między innymi również agresji rosyjskiej na kierunku polskim.

Podstawowym mankamentem NATO jest całkowita zależność od USA, ogranicza to pole manewru tylko do tych przedsięwzięć które odpowiadają amerykańskiej, bieżącej polityce. Czy Ameryka będzie zawsze zainteresowana obroną wschodniej rubieży NATO, tego nie możemy być pewni. Możemy tylko polegać na jej zainteresowaniu w osłabieniu i eliminacji konkurentów do przywództwa światowego, tylko czy współczesna Rosja jest takim konkurentem, a może raczej potencjalnym sojusznikiem w konflikcie z rzeczywistym konkurentem, czyli Chinami?

Wszystko to jest niesłychanie skomplikowane i zawikłane, jak dotąd jedynym stałym i niewzruszonym elementem polityki amerykańskiej jest służenie interesom Izraela, przy czym i w tym przypadku nie do końca wiemy do czego i komu służy Izrael. Bo chyba nie swoim obywatelom, stale narażonym na niebezpieczeństwo utraty życia i mienia.

My mamy, niestety zbyt bolesne doświadczenia w zakresie traktatowej pomocy, ażeby w tej sprawie nie zachować należytej czujności. Trzymiesięczny okres oczekiwania na pomoc NATO oznacza zajęcie przez Rosję niemal całego obszaru sowieckiego władania w Europie i prowadzenia wojny przez kraje NATO w obronie zachodniej Europy według scenariusza, z którym podjął walkę Kukliński. A to dla nas, nie tylko dla Polski, oznacza totalne zniszczenie na skutek prowadzenia tej obrony na naszym terytorium.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka