21 obserwujących
316 notek
174k odsłony
  1510   0

Czy wojna?

Andrzej Owsiński

Z kim i kiedy wojna?

Po raz pierwszy w naszej historii od 76 lat nie mamy wojny na terenie Polski. Wprawdzie przez przynajmniej dwa lata z okładem toczyła się u nas zbrojna walka z sowieckim okupantem i jego agenturą w Polsce, powodując wielotysięczne ofiary, ale i tak prawie trzy ćwierci wieku wytrzymaliśmy bez wojny.

Zaoszczędziło to nam strat, ale nie zaoszczędziło w równej mierze wydatków na zbrojenia. Właściwie cała gospodarka PRL była nastawiona na potrzeby wojenne, podobnie zresztą jak i w Sowietach, zajmowała się głównie masową produkcją najdroższego złomu. Szykowanego pracowicie marszu na zachód nie było, a odwrotnie to “zachód” przyszedł do nas i zakończył tę produkcję, a przy okazji i inną, wcale nie wojenną.

Ponieśliśmy znowu koszty, do dziś nie odzyskane, ale i tak dziękować Bogu, że nie musieliśmy jak zazwyczaj, złożyć ofiarę krwi i totalnych zniszczeń.

Patrząc ludzkimi oczyma można to potraktować jako oczywisty cud Boży, sprawiony może za przyczyną św. Jana Pawła, a może też i modlącej się “Solidarności” i wielu ludzi, którzy życie swoje poświęcili sprawie wolności. Miejmy przecież na uwadze że przez cały ten czas gdzieś na świecie toczyły się krwawe wojny nas szczęśliwie omijając. Mamy zatem prawie trzy pokolenia wychowane bez wojny i nawet nie bardzo orientujące się, czym naprawdę jest wojna.

Jest jednak w tym jedno “ale”, a mianowicie w czasie PRL żyliśmy pod znakiem szykowania wojennej wyprawy, propagandowo nazywanej “obroną pokoju” i musieliśmy ponosić koszty tej “obrony”, zarówno materialne jak i moralne. Obecnie też ponosimy koszty naszego udziału w NATO, ale jest to wydatek znacznie różniący się od peerelowskiego, wynosi on bowiem 2,5 % PKB, co i tak jest wysoko w porównaniu z innymi krajami, a wtedy była to chyba niemal połowa naszego dochodu. Prawie każda inwestycja była obciążona wydatkami na ewentualne przystosowanie do potrzeb wojennych. Ponadto utrzymywaliśmy siły zbrojne w postaci trzech armii (“polski front”, marzenie Żymierskiego, zrealizowane przez Jaruzelskiego kosztem wymuszonych wyrzeczeń narodu). Dzisiaj mamy tylko jedną armię i to chyba niecałą.

Opinia na temat wydatków wojskowych jest wyraźnie podzielona: jedni twierdzą że wydatków jest za dużo, bo i tak nie przydadzą się, inni że wprost przeciwnie – powinny być znacznie zwiększone. Tylko po co?

I to jest istotne pytanie, na które powinni odpowiedzieć, w pierwszej kolejności, politycy, obawiam się jednak, że nie są w stanie udzielić wiarygodnej odpowiedzi z powodu braku dostatecznych informacji, związanych z grą światowych mocarstw.

Przypomina mi to sytuację z okresu przedwojennego kiedy punktem wyjścia polskiego nastawienia powinna być rzetelne informacja na dwa zasadnicze tematy:

- możliwości antypolskiego spisku zaborczego Sowietów i Niemiec,

- stopnia gotowości do podjęcia aktywnego udziału w wojnie ze strony Francji i Anglii.

W obydwu sprawach decyzje w odniesieniu do naszego udziału w wojnie zostały podjęte na podstawie błędnych przesłanek. Musimy zatem strzec się przed powtórką tego błędu, gdyż skutki jego mogą być dla nas katastrofalne, nawet w podobnym wymiarze co wówczas. Stąd musimy mieć informacje na temat stopnia zaangażowania ze strony NATO w przypadku napaści na Polskę. Stanowisko kierownictwa tego paktu jest całkowicie uzależnione od Stanów Zjednoczonych, dlatego tam powinniśmy poszukiwać odpowiedzi na pytanie: - jak Polska i środkowa Europa są traktowane w planach amerykańskich. Równocześnie powinniśmy posiadać prawdziwe informacje na temat planów niemieckich i rosyjskich. To jest pierwsze zadanie, a drugie to odpowiednie przygotowanie dyplomatyczne i wojskowe na największe zagrożenia.

Dla wyciągnięcia właściwych wniosków warto przypomnieć, że spisek niemiecko sowiecki został zawarty w Rapallo już w 1922 roku i że w jego wyniku obie strony prowadziły intensywne przygotowania do wojny rewanżowej. W trzy lata później w Locarno zostaliśmy oddani przez Francję na łup niemieckiej ekspansji, a w pięć lat później została przedwcześnie wycofana francuska okupacja Nadremii, umożliwiając Niemcom restytucję przemysłu zbrojeniowego. W ślad za tym poszła budowa linii Maginot przekreślająca plany francuskiej akcji ofensywnej w stosunku do Niemiec.

Polska została zatem dostatecznie wcześnie ostrzeżona na temat możliwości udziału Francji w akcji zbrojnej przeciwko łamiącym traktat wersalski Niemcom. Nie śpieszyli też z udzieleniem Polsce pomocy materialnej w dozbrojeniu polskiej armii. Udzielonej w 1936 roku pożyczki z racji wizyty Rydza we Francji, zresztą w niewielkiej kwocie, gwałtownie podlegającego dewaluacji franka, nie udało się wykorzystać aż do wybuchu wojny, podobnie zresztą jak i z pożyczką brytyjską. Konwencja wojskowa dopiero w 1939 roku zmusiła Francję do zobowiązania się do podjęcia ofensywy wszystkimi siłami w 15 dniu wojny. Nie była jednak obowiązująca bez ratyfikowania przez Francję umowy politycznej, co nastąpiło dopiero w czasie wojny.

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka