21 obserwujących
303 notki
168k odsłon
  483   1

Polska-Ukraina i ukraiński terroryzm

Andrzej Owsiński

Terror ukraiński w Polsce przedwojennej

„Do Rzeczy” przeprowadziło wywiad z profesorem Janem Pisulińskim z Rzeszowa, znawcą problemów ukraińskich. Sądząc z pochodzenia, jak i treści wywiadu, wypowiedź ogranicza się głównie do obszaru Małopolski Wschodniej, lub, jak kto woli, „Galicji”.

Nie jestem specjalistą, ani badaczem problemów ukraińskich, ale mam w tej materii wyrobione zdanie, które w dużej mierze wynika z doświadczeń osobistych i oceny z punktu widzenia polskich interesów współczesnych, jako człowiek urodzony i wychowany na Wołyniu. Dałem temu wyraz w wielu publikacjach, doceniając wagę ukraińskiego sąsiedztwa.

Po pierwsze trzeba stwierdzić, że Ukraina otrzymała swoje wielkie państwo, znacznie przerastające możliwości administracyjne narodu ukraińskiego, w zupełnie niespodziewanym darze.

W odróżnieniu od Polski, która przez cały czas walczyła o uzyskanie wolności, Ukraińcy, po upadku powojennego oporu, ograniczonego zresztą do wschodniej Galicji, nie wykazywali aktywności w walce o oswobodzenie, poza działalnością ośrodków zagranicznych.

Stolica Ukrainy dała się zrusyfikować w większym stopniu niż miało to miejsce za carskich czasów, kiedy Moskale po prostu nie uznawali ich odrębności narodowej. Nie było mowy o chociażby częściowym powtórzeniu oporu ukraińskiego chłopstwa po rewolucji z 1917 roku. Był on wówczas tylko w niewielkiej części narodowy, a w przeważającej stanowił okrutną i zawziętą rebelię z grabieżą majątków i ziemi.

Licytację w tym względzie bolszewicy wygrali z ludowym rządem Ukrainy – Petlury. Najlepszym dowodem może być fakt, że kiedy Polacy w 1920 roku zdobyli dla tego rządu Kijów, to na apel Petlury o ochotniczy zaciąg do ukraińskiej armii zgłosiło się ośmiuset Ukraińców. W tym samym czasie do ochotniczej armii polskiej wstąpiło ponad 100 tys. Polaków w ciągu kilku dni. W sumie, w ciągu niespełna półtora roku armia polska osiągnęła stan około miliona żołnierzy, z czego blisko połowa to byli ochotnicy.

Obydwie armie ukraińskie, Bezruczki i Pawlenki, nie przekroczyły łącznie w tym czasie stanu 30 tys. W tych okolicznościach nie było szansy na utworzenie państwa ukraińskiego.

Piłsudski, mimo to, trzymał się idei niezależnego państwa ukraińskiego i białoruskiego, w którym pod tym względem sytuacja była jeszcze gorsza niż na Ukrainie. Ten błąd oceny został bezlitośnie wykorzystany nie tylko przez bolszewików, ale również przez jego przeciwników politycznych w Polsce, przynosząc, w rezultacie zwycięskiej wojny z Rosją, przegrany traktat ryski.

Podobnie i dziś, nie można podchodzić do problemu Ukrainy na zasadzie życzeniowej, trzeba uwzględnić bardzo niski stan wydolności państwa ukraińskiego, mimo jego rozmiarów. Musimy znać dokładnie wszystkie elementy składowe tego państwa i uwzględniać tę wiedzę w naszych wzajemnych stosunkach. Zadziwiający jest fakt, że Polacy, współżyjący z Ukraińcami przez tyle wieków, popełniali tak kardynalne błędy w ocenie realiów.

Nawet nie wiemy ilu Ukraińców jest na Ukrainie, dotyczy to szczególnie Rosjan zamieszkałych od wielu pokoleń na ziemiach ukraińskich. Twierdzą, że są Ukraińcami z miejsca zamieszkania, ale język, kultura i uczucia są rosyjskie. Wielu Rosjan celowo podawało swoją narodowość jako ukraińską, licząc na wejście Ukrainy do UE, dzisiaj ta perspektywa mocno się oddaliła, stąd niewykluczone, że nastąpią zmiany w relacjach narodowościowych. Niezależnie od tego faktem jest, że mówiących po rosyjsku obywateli Ukrainy jest kilkanaście milionów, z których większość nie zna języka ukraińskiego.

Ponadto różne grupy ludności niechętnie przyjmują zakwalifikowanie jako Ukraińcy, należą do nich Huculi, Rusini zakarpaccy, mieszkańcy Bukowiny i inni. W miarę krzepnięcia państwa ukraińskiego tendencje odśrodkowe będą zamierać, jak na razie nie widać realnych efektów integracji.

Najgroźniejszy jest jednak podział polityczny na nacjonalistyczny zachód i zachowujący postsowieckie sentymenty wschód, co może doprowadzić do rozłamu państwa. Gdyby Rosja prowadziła bardziej elastyczną politykę wobec Ukrainy, ale też i innych sąsiadów, to ten podział mógł być już faktem. Wobec panującej powszechnie na Ukrainie biedy najatrakcyjniejszym kierunkiem jest taki, który rodzi nadzieje na rychłą poprawę sytuacji materialnej ludności.

Obecnie, kiedy przeżywamy powtórkę zdrady Roosevelta w wydaniu bidenowskim, sprawy Ukrainy stoją jeszcze gorzej niż polskie, z tą różnicą, że w odróżnieniu od Polski nie ma już tam nikogo kto by się bronił. W Polsce możemy przynajmniej starać się o umocnienie naszej pozycji gospodarczej i o utworzenie bloku państw zagrożonych całkowitym panowaniem spisku niemiecko-rosyjskiego w Europie.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka