24 obserwujących
426 notek
221k odsłon
  195   0

Odszkodowania wojenne - Primum non nocere

Andrzej Owsiński

Odszkodowania wojenne, Primum non nocere

Odszkodowania wojenne od wszystkich napastników, a nie tylko od Niemiec należą się Polsce zarówno ze względów merytorycznych jak i prawnych. Szkoda tylko, że Polska upomina się o nie tak późno, a nie od razu jak tylko zaistniały możliwości, czyli natychmiast po roku 1989. Zwlekając osłabiamy swoją pozycję, albowiem zachodzi domniemanie, że Polsce nie chodzi o jakąkolwiek rekompensatę za poniesione straty, ale o wykorzystanie tematu w rozgrywce politycznej.

Oczywiście powoływanie się na oświadczenia władz PRL dyktowane przez Sowiety nie mają najmniejszego znaczenia. Odszkodowania bowiem należą się Polsce, a nie instytucjom uzurpującym jej uprawnienia, bowiem jeżeli nawet ktoś coś zapłacił oszustom to i tak nie zmienia to postaci rzeczy. Jak wiemy jednak nawet oszustom też nie zapłacono.

Zastrzeżenie budzi też fakt zwrócenia się wyłącznie do Niemiec, gdyż wiele strat stanowi wspólne dzieło niemiecko-sowieckie nie wspominając już uczestnictwa Litwy czy Słowacji. Ostatecznie można to potraktować na zasadzie orzeczenia sądu norymberskiego w sprawie Katynia, chociaż w szczegółach osłabia to pozycję prawną roszczenia.

Musi być również przygotowane uzasadnienie prawa obecnego państwa polskiego do ubiegania się o odszkodowania, należne państwu stanowiącemu przedmiot napaści.

Zgodnie ze stosowaną konstytucją stanowione przez nią państwo nie posiada ciągłości prawnej z Rzeczpospolitą rządzoną konstytucją z 23 kwietnia 1935 roku wraz z odpowiednimi zapisami konstytucji z 17 marca 1921 roku. Purysta prawny może wnieść zastrzeżenia, że nawet ewentualne uzupełnienie konstytucji z 2 kwietnia 1997 roku jest niewystarczające wobec wymogów konstytucji przedwojennych.

W tych okolicznościach pozostaje jedynie prawo wyłączności reprezentowania Polski, gdyż nie istnieje żaden inny podmiot uprawniony do jej reprezentowania. Do roku 1990 był to „rząd londyński”, a raczej urząd prezydenta RP powołującego ten rząd. Nie ulega wątpliwości że jest to czynnik osłabiający wymowę roszczenia, gdyż wymaga posłużenia się dowodem pośrednim.

Przeczytałem z pewnym zdziwieniem, że zaistniała propozycja przypozwania do sprawy tych organizacji żydowskich, które domagają się odszkodowań od Polski za wojenne straty Żydów polskich. Zostało to potraktowane jako „majstersztyk”, licząc zapewne na znacznie większą siłę przebicia ze strony tych organizacji niż Polski. Pomijając prestiżowy aspekt tej sprawy, ma ona charakter dużego błędu prawnego. Żydzi Polscy, podobnie jak wszyscy obywatele państwa polskiego, objęci są roszczeniami tego państwa i nikt inny nie ma prawa upominać się o realizację ich praw odszkodowawczych.

Oczywiście każdy poszkodowany osobiście może ubiegać się o zadośćuczynienie ze strony sprawcy, lub jego spadkobiercy jakim jest RFN w stosunku do III Rzeszy.

Jeżeli takie wypadki miały miejsce i doczekały się pozytywnych rozwiązań, to Niemcy powinny je wymienić jako sprawy już załatwione, ale polskiej stronie przysługuje prawo wglądu w ich treść i domagać się należności państwa, sprawdzając przy okazji relację wysokości odszkodowań do rzeczywistej wartości szkody.

Osobiście spodziewam się negatywnej reakcji organizacji „holokaustbiznesu”, które działają w porozumieniu z Niemcami. Skutkiem próby włączenia ich do polskich roszczeń może być stwierdzenie, że nie chodzi o żadne szkody wyrządzone przez Niemców, ale o zagarnięcie przez Polskę mienia żydowskiego. Fakt, że to roszczenie jest bezprawne nikogo na świecie z amerykańskim rządem i prezydentem na czele nie interesuje, wystarczyło stanowisko tych organizacji, że uznane przez nie mienie jako mienie pożydowskie, ażeby przyznać im prawo do niego.

Ze strony polskiej nie może być cienia podejrzenia ze jesteśmy gotowi iść tym śladem, byłoby to nie tylko antypolskie, ale przede wszystkim byłoby to złamanie polskiego prawa i to w formie przestępczej.

Stałe powtarzanie, że mienie pożydowskie, jako w znakomitej większości nie posiadające spadkobierców, ulega przepadkowi na rzecz skarbu państwa, jest fałszem. Skarb państwa polskiego jest prawnym spadkobiercą ustawowym (art.935 Kodeksu Cywilnego) w kolejności poza rodziną spadkodawcy, a to jest zasadnicza różnica w kwalifikacji prawnej.

Pomijam taki „drobiazg” jak ustalenie: co to jest „mienie pożydowskie”, w polskim prawie nie ma takiego pojęcia. Istnieje podział wyłącznie na mienie polskich obywateli i obcych. To ostatnie, jak wiadomo, było przedmiotem wieloletnich dochodzeń i rozliczeń i już praktycznie nie istnieje jako problem spadkobierczy.

Niezależnie od podstaw prawnych istnieje też problem oceny, czy można bez udziału zainteresowanych przydzielać określony majątek tej czy innej grupie społecznej, jest to moralnie i obyczajowo naganne. Nie może o tym decydować nawet ewentualny wpis do ksiąg metrykalnych tego czy innego wyznania religijnego. W Polsce nie istniał prawny podział obywateli na wyznania religijne czy etniczne, wszyscy obywatele mieli zapewnione te same prawa i obowiązki. Tworzenie takich podziałów, szczególnie dla wyróżnienia majątkowego, jest nie tylko bezprawne, ale też i obyczajowo nie do przyjęcia. Tak jak nie do przyjęcia były próby tworzenia „numerus clausus” na uniwersytetach.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale