0 obserwujących
170 notek
165k odsłon
  1216   0

Masoneria (na marginesie obecności RAZa w RM)

 

W związku z atakiem rządzących na wolność słowa poprzez dyskryminację Telewizji Trwam wielu ludzi zaangażowało się w obronę tej stacji. Właśnie z tego względu – pod koniec czerwca – publicyści: Rafał Ziemkiewicz i Jacek Karnowski byli gośćmi „Rozmów niedokończonych” w Telewizji Trwam, które kontynuowane były następnie w Radiu Maryja (całość: http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=31301). Audycję polecam, była ciekawa i prowadzona w stylu niespotykanym w prorządowych mediach. Odległym echem tej dyskusji jest opinia p. Stanisława Krajskiego (http://krajskiomasonerii.nowyekran.pl/post/67206,rafal-ziemkiewicz-telewizja-trwam-radio-maryja-i-masoneria) i odpowiedź Rafała Ziemkiewicza (http://www.gazetapolska.pl/20549-na-tropie-p-3). Przy tym kontekście, także w ramach pewnego rodzaju ćwiczenia intelektualnego, zajmę się problemem masonerii.
 
Od razu zaznaczę, że według mnie problem masoński ze względu na swój międzynarodowy charakter powinien być analizowany raczej w sferze wartości, a co za tym idzie sferze dotyczącej Kościoła niż sferze politycznej, która dotyczy państwa polskiego. Dlatego odpuszczam sobie analizę wpływu masonerii na politykę polską, a zajmę się raczej jej rywalizacją o rząd dusz. Stawiam więc pytanie: Czy masoneria była, jest i będzie najważniejszym wrogiem Kościoła?
 
Tak
 
Wydaje się, że tak gdyż od XVIII wieku kolejni papieże wydawali dokumenty zakazujące katolikom przynależności do masonerii pod groźbą ekskomuniki. Szczególnie masoneria francuska, od początku swej działalności, negatywnie ustosunkowuje się do Kościoła upatrując w nim główne zagrożenie dla idei Postępu, czego najlepszym przykładem jest udział wielu masonów w antykościelnej polityce rewolucji francuskiej.
 
Także w XX wieku wielu polityków i publicystów lewicowych zaangażowanych było w działalność masonerii. W Polsce najbardziej znanym politykiem-masonem był Jan Józef Lipski współtwórca KOR i jeden z najważniejszych aktywistów lewicy laickiej. Nie da się ukryć, że wywodząca się z tej formacji „Gazeta Wyborcza” jest jednym z najpoczytniejszych dzienników w Polsce. Nie da się też ukryć, że na jej łamach wielokrotnie propagowano myśli sprzeczne z nauczaniem Kościoła.
 
Nie
 
Jednak z drugiej strony Kościół jest jedną z najdłużej (jak nie najdłużej) istniejących instytucji, trwa przecież, ku rozpaczy garstki i szczęściu miliardów, przez dwa tysiące lat, przez epoki i pokolenia. Trwanie spowodowało, że miał nie jednego, a wielu wrogów, przy czym każdą epokę charakteryzują określone problemy i zagadnienia, a co za tym idzie wrogowie są różni.
 
Pierwsi chrześcijanie ze względu na wypełnienie Starego Testamentu ciągle spierali się z faryzeuszami tj. Żydami wyznającymi judaizm rabiniczny. Później głównymi wrogami okazywali się cesarze wyznający pogańską religię rzymską, a którzy przez eliminacje chrześcijan chcieli wzmocnić słabnące państwo. Gdy cesarstwo zachodnie upadło poważnym problemem był arianizm wyznawany przez ludy germańskie podbijające Rzym. Następnym problemem byli muzułmanie, których podboje zatrzymać musiał dopiero Karol Młot w bitwie pod Poitiers. Później najważniejszym problemem stali się protestanci odrzucający całą dotychczasową tradycję i niszczący istniejące dotychczas Christianitas.
 
Nowożytność
 
Próby kontrreformacji, choć gdzieniegdzie – jak choćby w Polsce – zaowocowały niejednokrotnie „pełnymi zwycięstwami” Kościoła, nie zapobiegły wstrząsom rewolucyjnym, które ostatecznie zniszczyły nadzieję na powrót do jedności Europy pod flagą papieską. Kolejnymi więc wrogami Kościoła okazują się być rewolucjoniści. To wtedy właśnie masoneria osiągnęła szczyt swojej mocy. Paradoksalnie sprzyja jej poufna czy wręcz tajna struktura, do której jest zmuszona ze względu na siłę Kościoła i katolickich monarchii. Pisma Woltera głównego intelektualnego patrona masonerii znalazły się wszak na Indeksie Ksiąg Zakazanych. Można przy tym zauważyć, że aktualnie nie ma powodu, by masoni musieli się ukrywać, ponieważ Kościół już dawno został zrzucony z tronów, tak samo zresztą jak wyrzucony został z gabinetów premierów i prezydentów. Potwierdzeniem tego argumentu może być fakt, że francuscy politycy odbywają spotkania przedwyborcze ze zwierzchnikami lóż masońskich i jest to uznawane za normę, podobnie jak u nas spotkania ze związkowcami czy górnikami.
 
Czas rewolucjonistów francuskich, a co za tym idzie masonerii skończył się wraz z nastaniem ery bolszewików. Jej nadejście spowolnione zostało, co prawda czasowo przez Polaków i wygraną Bitwę Warszawską, ale wtedy wpływali oni na rzeczywistość przez myśl Karola Marksa i działalność Kominternu. Można wspomnieć, że komuniści uznawali masonerię za wroga, gdyż według nich zatraciła postępowy charakter i broni kapitalistycznego porządku społecznego.
 
Czasy współczesne
 
Wydaje się, że aktualnie, sytuacja Kościoła w Europie może być porównywana, co najwyżej do sytuacji w Cesarstwie Rzymskim przed Konstantynem. Unia Europejska, działająca pod wpływem Niemiec, podobnie jak Cesarstwo próbuje wychodzić ze swej dekadencji wzmacniając swoją tożsamość na bazie dotychczasowej filozofii. Miejsce pogańskiej religii rzymskiej zastępuje współcześnie myśl rewolucji seksualnej z lat sześćdziesiątych. To ona spaja umysły najważniejszych polityków oraz przedstawicieli czołowych mediów europejskich. Myśl ta jest niejednorodna i opiera się m.in. na neomarksizmie szkoły frankfurckiej, a także postmodernizmie głoszącym tzw. „koniec historii”. Za jednego z czołowych myślicieli tego nurtu uznawany jest Jurgen Habermas.
 
Co nam ta skrócona i pobieżna historia Kościoła pokazuje? Po pierwsze to, że Kościół ma oczywiście nadal wielu wrogów, niemniej pokazuje nam także, że każda epoka charakteryzuje się swoimi zagadnieniami. Utożsamianie masonerii z dzisiejszymi problemami wydaje się być spowodowane niezrozumieniem aktualnej rzeczywistości i próbą analizy w kontekście znanych sobie historycznych zagadnień. Jest to jednak mylące, podobnie jak wyciąganie problemu luteran w XVIII wieku, a muzułmanów na przełomie XV i XVI.
 
Spróbuje jednak odnieść się także do samej masonerii. Nie da się ukryć, że masoneria jest wewnętrznie podzielona, nie możliwe jest więc by istniała ona na wzór hierarchiczny z jasną i czytelną dla wszystkich członków strukturą, gdzie na samym szczycie jest jakiś największy mistrz największej loży. Innym możliwym modelem organizacji może być wspólnota interesów. Masoneria może więc być zjednoczona celem. Problem polega na tym, że ze względów intelektualnych nie jest wstanie sama sobie tego celu sformułować, a co za tym idzie jest zewnątrzsterowna i nie ma swojej podmiotowości. Dziś, loże masońskie są więc, według mnie, co najwyżej wykonawcami zadań. Jeżeli mamy związek pomiędzy „Gazetą Wyborczą” a masonerią to jest to raczej związek odwrotny – to „GW” ma wpływ na masonerię i wyznacza jej najnowsze standardy.
 
Zagrożenie rzeczywiste
 
Niebezpieczne w „klimatach około-masońskich” jest to, że charakteryzują się one przede wszystkim prostym pragnieniem znalezienia wroga. To bardzo szkodliwa pokusa. Poszukiwanie przyczyny niepowodzeń w jednym przeciwniku wzmaga przekonanie o braku skuteczności własnych działań organizacyjnych, a dodatkowo kieruje myśli ku działalności quasi-śledczej. Niestety w działalności śledczej przeciętny człowiek jest jednak niekompetentny i wszelka zdobyta w ten sposób wiedza jest pozorem prawdy, swoistą mitologią.
 
Bardziej wartościowe niż śledzenie masonów byłoby analizowanie mechanizmów rządzących Unią Europejską połączone z próbą odnalezienia w niej przestrzeni dla chrześcijańskiej rekonkwisty. Jakkolwiek by to nie brzmiało wydaje się, że Kościołowi potrzebna jest organizacja stale obserwująca działalność instytucji międzynarodowych takich jak ONZ, Rada Europy oraz Unia Europejska, czym mogłaby wpierać Papieską Radę Iustitia et Pax. Jak pokazuje przykład konwencji RE w sprawie zwalczanie przemocy domowej, to w instytucjach międzynarodowych decydują się zasadnicze kierunki zmian cywilizacyjnych.
 
Na sam koniec pozwolę sobie dodać jeszcze jedno. Największym zagrożeniem jest jednak nasza własna słabość. Mądra myśl przypisywana Edmundowi Burke’owi mówi, że dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili. Tym „nic” jest niechęć do rozwoju, brak wytrwałości czy uleganie pozornie atrakcyjnym nowinkarskim prądom intelektualnym. Zagrożeniem jest też zatrzymanie się w miejscu i puste trwanie w świecie, którego poza umysłami nie ma.
Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale