32 obserwujących
34 notki
86k odsłon
1698 odsłon

Film o wojnie osetyńskiej, czyli dzień wcale nie stracony

Wykop Skomentuj13

 

Ze sporym opóźnieniem obejrzałem „Stracony Dzień. Cała prawda o wojnie 08.08.08” („Потерянный день. Вся правда о войне 08.08.08 г.). Czyli 46-minutowy dokument, stworzony w Rosji ewidentnie w celu zaatakowania ówczesnego prezydenta Miedwiediewa, za jego prawdziwą czy rzekomą postawę w czasie rosyjsko-gruzińskiej wojny o Południową Osetię.
Cały film podporządkowany jest tezie – Miedwiediew zawahał się, i miało to katastrofalne konsekwencje. Od kilku lat gotowy był bowiem szczegółowy i przećwiczony plan zbrojnej reakcji Rosji na ewentualne wtargnięcie do Osetii gruzińskich sił zbrojnych. Wystarczyło wcisnąć guzik, a mógł to uczynić tylko prezydent.
Ten jednak zawahał się. Ze względu na osobista słabość, „miękiszoństwo” nie zareagował, gdy przyszły pierwsze meldunki o przekroczeniu granicy przez Gruzinów i o pierwszych faktach ostrzeliwania przez nichCchinwali i osetyńskich wiosek. A Putin po pierwsze był wtedy na olimpiadzie w Pekinie (zdaniem autorów filmu na to właśnie liczyli Gruzini, planując atak właśnie na ten czas – bo wiedzieli że nieobecność Władimira Władimirowicza da im fory). A po drugie był wtedy premierem – a w Rosji jedynie prezydent może wysłać wojsko do boju.
W efekcie, zdaniem twórców filmu, Rosjanie stracili całą dobę (wojna powinna według nich nazywać się więc nie pięciodniową, tylko sześciodniową). Straty ludzkie, zarówno wśród wystawionych na pierwszy atak stacjonujących w Osetii żołnierzy rosyjskich sił pokojowych, jak i wśród broniącego Cchinwali osetyńskiego pospolitego ruszenia, a także osetyńskiej ludności cywilnej były na skutek tego znacznie większe, niż byłyby gdyby Rosjanie zareagowali od razu. A wiara Osetyńców w to, że mogą zawsze liczyć na rosyjską pomoc zza gór została poddana ciężkiej próbie.
Tyle film.
Otóż muszę stwierdzić, że zarzuty te są moim zdaniem niesłuszne. I to niezależnie od tego, jak postrzegamy tę wojnę, w jakim procencie była ona wynikiem rosyjskiej prowokacji, obliczonej na uniemożliwienie wejścia Gruzji do NATO, a w jakim – skłonności Saakaszwilego do ryzykanckich szarży.
Bo niezależnie już nawet od tego, że gdyby Putin chciał szybszej interwencji, to postawiłby Miediwdiewa w postawie „ruki po szwam” jednym telefonem, to patrząc na przebieg wypadków z rosyjskiego punktu widzenia (a z tego punktu przecież, nie z gruzińskiego czy osetyńskiego, patrzą na sprawę twórcy filmu) łatwo zrozumieć, że zwłoka miała głęboki sens. Ten sens był nie militarny, tylko polityczny. Nie mogą tego zrozumieć wojskowi, którzy z ekranu wspominają te godziny wymuszonej bezczynności jako najstraszniejszy czas w ich życiu. Ale tak to już jest często, że logika wojskowa i polityczna rozmijają się – a ta druga jest przecież ważniejsza.
Zwłoka była Kremlowi po prostu niezbędna. Bo wyobraźmy sobie na chwilę, co by było, gdyby rosyjska 58 armia z całą swoją mocą wjechała do Cchinwali od razu, już pierwszego dnia po wtargnięciu Gruzinów?
Przecież pierwszego dnia – jak niedwuznacznie wynika z filmu – sytuacja nie była zbyt jasna. Gruzini owszem, weszli do Osetii, ale tylko trochę, tylko częścią sił. Gdzieniegdzie zostali już na osetyńskim terytorium, ale gdzieniegdzie – wycofali się na noc. Rozpoczęli ostrzał – ale w porównaniu z tym, co zaczęło się dziać w połowie następnego dnia, na małą skalę. Gdzieniegdzie postrzelali – i przestali strzelać.
To były okoliczności niejasne. A w każdym razie – łatwe do uznania za niejasne, do zinterpretowania na każdą stronę.
I co działoby się, gdyby w tej sytuacji interweniowała armia rosyjska? Zwłaszcza, biorąc pod uwagę poziom nieufności wobec Rosji, jaki panuje niemal na całym świecie?
Stawiam dolary przeciw orzechom, że w powszechnej opinii świata Rosjanie staliby się winni agresji – w stopniu nieporównanie większym, niż stało się to w rzeczywistości. A to – znów: niezależnie od tego, jak oceniamy zamiary Kremla – oznaczałoby dla Rosji poważne problemy.
A więc z punktu widzenia polityki rosyjskiej trzeba było czekać.
Robienie teraz, trzy lata po fakcie z tego czekania zarzutu ówczesnemu prezydentowi doprawdy trudno ocenić inaczej, niż jako polityczne instrumentalizowanie historii.
 
 
Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka