Magdalena Michalska w "Dzienniku" z 6.09 (str.23 - na dziennik.pl nie udało mi się tego odnaleźć) w relacji z Festiwalu Filmowego w Wenecji pisze o "Łowcy Androidów" - słynnym filmie Ridleya Scotta - z okazji pokazu nowej reżyserskiej wersji filmu "Blade Runner. Final Cut":
"Po premierze film nie spodobał się ani krytyce (choć otrzymał dwie nominacje do Oscarów), ani widzom i szybko zszedł z amerykańskich ekranów. (...) Dopiero wersja reżyserska filmu uzyskała w latach 90. status klasyka - film odniósł wtedy kasowy sukces i stał się źródłem niezliczonych rozpraw analitycznych, filozoficznych i socjologicznych"
Otóż wygląda, że p. Magdalena jest osobą młodą i nie pamięta, jaki "szum" wokół Blade Runnera był w latach 80. Nawet u nas - pokazywany jedynie na nieoficjalnych pokazach wideo (do kin wówczas nie trafił - "komuś" niezbyt się spodobał). A i pamiętam dobrze relacje w prasie z festiwali filmowych, gdzie przyjmowany był z entuzjazmem (stając się jednym z najbardziej wyczekiwanych filmów mojego życia:). Oczywiście - wersja reżyserska "upiększyła" film, dodała mu nowych wartości - ale i bez niej "Łowca androidów" wpisałby się w historię kinematografii światowej. A zresztą - słyszał ktoś kiedyś o wersji reżyserskiej filmu, który był klapą? Ja chyba nie - to raczej są filmy, które odniosły sukces. Zresztą szczególnie w ostatnich latach wersje reżyserskie są jedynie okazją do "wyciągnięcia kasy" od fanów filmu.... Ale to już temat na osobną historię.



Komentarze
Pokaż komentarze