Nie idę na ten koncert, bo nie lubię Madonny (może poza 4-5
piosenkami). Brzydzę się też szmirowatym wizerunkiem tej popowej
matrony, choć rozumiem, że w ten sposób skutecznie zarabia na życie.
Podziwiam ją za wieloletnią skuteczność.
Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny uważam za równoważne
kncertowi, ponieważ dogmat o świętości tej zacnej Żydówki został
wprowadzony całkiem niedawno przez jednego z szefów globalnego
koncernu handlującego złudzeniami jakim od stuleci (z ogromnym
sukcesem) jest Watykan. Zrobił to zaś w celu uatrakcyjnienia oferty
i zwiększenia wpływów reprezentowanej przez siebie instytucji.
To dla mie jasne i budzi we mnie szacunek ze względu na wieloletnią skuteczność.
Tak więc nie widzę kolizji ani specjalnej różnicy pomiędzy oboma
świętami pop-kultury.
Oba wydarzenia nie przeszkadzają mi zupełnie, uczestników zaś
potrafię zrozumieć albowiem przeróżne są ludzkie gusta a w
rozmaitości wszak tkwi bogactwo ludzkiej, odpłatnej działalności
artystycznej.
"Rzecznik Praw Obywatelskich przeciwny koncertowi Madonny w dniu 15
sierpnia, napisał : "Są granice, których w imię wolności twórczej
przekraczać nie należy; do nich zaliczyć trzeba poszanowanie praw
innych osób, w tym ich uczuć religijnych" - w liście do prezydent
Warszawy."
Wypowiedź RPO zasmuca mnie niepomiernie, ponieważ uważam,
że poszanowanie uczuć wielbicieli Madonny jest równoważne z
poszanowaniem uczuć do zacnej matki rabbiego Jeshuy (znanego
szerzej, jako Jezus).
O ile mi wiadomo koncert Madonny nie uniemożliwia świętowania 15
sierpnia ani nie odbywa się w żadnym z budynków kościelnych.
Świętujący zaś Maryję nie wybierają się aby robić to na estradzie
zarezerwowanej dla pop-śpiewaczki.
O co chodzi panu Kochanowskiemu?
Panie Rzeczniku, są granice, których osobie na pańskim stanowisku, w
imię jakichkolwiek osobistych preferencji, przekraczać nie wolno.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)