Brat Efraim założyciel Wspólnoty Błogosławieństw w początkach istnienia wspólnoty był jeszcze protestanckim pastorem. Dziś jest diakonem w Kościele katolickim, ale jedna rzecz nie mogła się zmienić w jego tożsamości, mianowicie żydowskie pochodzenie. Dlatego też pewnie wśród głównych intencji modlitewnych wspólnoty jest nieustannie ta by naród wybrany uznał w Jezusie Mesjasza. Z pewnym niepokojem obserwowałem więc medialny szum wokół modlitwy za Żydów jaka przewidziana jest na Wielki Piątek w mszale według, którego odprawia się liturgię w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Dobrze się stało, że dotychczasowych słów nie zastąpiono np. modlitwą z mszału Pawła VI, która wyrwana z kontekstu pozostawia pole do interpretacji teologicznych, jakoby Żydów dotyczyła odrębna droga zbawienia. Choć Bóg pozostał wierny Staremu Przymierzu to jednak zbawienie przyszło przez Jezusa Chrystusa, ponieważ Jezus przyszedł najpierw do Żydów. Warto o tym pamiętać. Ostatecznie dobrze, że złagodzono dotychczasową formę, choć jej język to po prostu teologia biblijna, podkreślając jednocześnie chrystocentryzm zbawienia. Tak jak osoba Chrystusa faktycznie oddziela nas chrześcijan od Żydów, tak tylko przez Jego Osobę może dojść do rzeczywistego zbliżenia. Z mojej perspektywy szkoda jedynie, że nowa modlitwa nie została równocześnie włączona do obu Mszałów – tradycyjnego i Pawła VI. Choć pisałem kiedyś o pozytywnych aspektach pluralizmu liturgicznego, to jednak marzy mi się jeden mszał rzymski, a wspomniany pluralizm powinien ograniczać się do lokalnych rytów (w sensie geograficznym, ale też kongregacyjnym). Nie chcę i nie będę jednak pouczał papieża, co dzisiaj jest na porządku dziennym. We wszystkim należy kierować się pokorą i posłuszeństwem ciągle bowiem stoimy przed pokusą by nie przyjmować trudności, ale zejść z krzyża i założyć własny "kościółek" - lepszy, fajniejszy, bardziej nowoczesny, bardziej tradycyjny - do wyboru do koloru. Posłuszeństwo to wyjątkowo niedowartościowana cnota.
tr



Komentarze
Pokaż komentarze (7)