Gazeta.pl i nasz-parlament.pl donoszą, że sytuacja się na pocztach zdecydowanie poprawiła i że nawet paczki już dochodzą terminowo, a co dopiero listy. Czemu ja tego nie zauważyłem? Jestem w tych dwóch procentach, którym nie udało się o czasie dostarczyć tego, na co czekał?
(czytaj: http://www.nasz-parlament.pl/goracy_temat?id=121)
No to ja to dopiero mam pecha. Pewien priorytet z północy Polski został do mnie wysłany we wtorek, a do dnia dzisiejszego ma skrzynka na listy świeci pustkami. Gdzie się więc zapodział? A to nie pierwszy raz... zaufanie do poczty całkowicie straciłem, ale nie umiem jeszcze póki co tych, co do mnie piszą oduczyć jej pośrednictwa. I w tym me nieszczęście największe. Bo potem szlag trafia na poczcie co moje.
Chciałbym odzyskać wszystkie moje zagubione listy. Z jakiegoś powodu zostały przecież do mnie wysłane i raczej wskazanym jest, bym je otrzymał kiedykolwiek, skoro nie mogę w terminie. A perspektywa nowych rozwiązań na poczcie sprawia, że wpadam w panikę. W dniu wczorajszym na poczcie ustawiła się przede mną spora kolejka, a panie pracują jak na biegu numer jeden... nie jestem w stanie sobie wyobrazić nawet tego paraliżu jaki nastąpi, gdy wszystko trzeba będzie osobiście odbierać z okienka. Paczkomatów inPostu też się trochę boję. W naszym społeczeństwie przecież niewiele tego, co stoi na ulicy, się zdoła uchować. Przesyłki pewnie nie raz, nie dwa poginą.
Jestem wielce strapiony i tracę wiarę w to, że można jeszcze coś skutecznie i efektywnie przesyłać inaczej niż online w sieci.
Co za kicha.
45
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (2)