25 obserwujących
334 notki
408k odsłon
  1469   0

Każą mi skończyć żałobę.

Każą mi skończyć żałobę. Mówią, że rok - i starczy, że dość, że dłużej nie wypada. Że tradycja nie pozwala. A ja?

A mi łza w oku staje gdy słyszę List z Polski Michała Lorenca, muzykę, która towarzyszyła nam w czasie po 10 kwietnia. A ja - płaczę, gdy widzę obrazki sprzed roku - tłumy ludzi na Krakowskim Przedmieściu, morze kwiatów i zniczy. Płaczę dalej, gdy patrzę na kondukty wiozące ulicami Warszawy trumny.

Ściska mnie serce, gdy czytam wywiady ze zmarłymi, gdy oglądam nagrania, na których jeszcze żyli. Gdy myślę o tym, jak wiele jeszcze mogli zrobić, jak ważni byli dla nas, dla nas - bo dla Polski. Ogarnia mnie wzruszenie gdy myślę o ich bliskich, którzy wciąż zmagają się ze stratą.

Każą mi skończyć żałobę. Już jutro.

A ja czuję złość, bo nic nie wiem. Czuję gniew, bo co chwila mnie okłamują. Mówią, co mam myśleć, co mam uważać. Co przyjąć za pewnik, co wykluczyć. Ale bez podania argumentów, bez dowodów w słuszność ich tez. Ja dalej nic nie wiem.

Czy ta wiedza nie jest konieczna, by żałobę skończyć? Gdy ma się poczucie, że jestem coś im winna? Gdy czuję, że muszę domagać się prawdy, w tym gąszczu kłamst, nie tylko dla siebie - ale także dla nich. Bo im ta prawda się należy. Bo na nią zasłużyli.

Każą mi skończyć żałobę.

Już jutro muszę skończyć płakać. Nie wolno mi się będzie wzruszać na wspomnienie o nich. Bo tak mówią, że już czas.

Więc póki jeszcze mi wolno, póki jeszcze pozwalają - uronię łzy. Pójdę tam, gdzie stałam rok temu. Stanę w miejscu, w którym czekałam 8 godzin, by uczcić pamięc mojego Prezydenta, Jego Małżonki i Pracowników Kancelarii. Pójdę tam, położe kwiat i znicz. Pójdę wspominając to wszystko, co czułam rok temu.

Mimo, że mówią, że nie wypada, że nie można.. I tak tam pójdę. Bo tak czuję. Mówią, że to polityczne? Mam gdzieś politykę.

Każą mi skończyć żałobę.

Więc pójdę, gdy jeszcze przymkną oko, pójdę z modlitwą na ustach. Z pamięcią o tych, którzy mimo, że dalecy - byli bliscy. Z pamięcią o Prezydencie, Lechu Kaczyńskim, z pamięcią o Jego Małżonce. Pójdę wspominając mojego rektora, ks. prof. Ryszarda Rumianka. Pamiętając o Januszu Kurtyce - prezesie IPN, drogiej memu sercu instytucji. I o innych, wszystkich, modląc się za Nich i wspominając.

Pójdę, póki mi wolno. Bo każą mi skończyć żałobę.

Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale