2 obserwujących
19 notek
6771 odsłon
193 odsłony

Serie A - faszyści, anarchiści i nienawiść

Wykop Skomentuj1

Włoska piłka nożna od samego początku skażona była przemocą. Już podczas pierwszych rozgrywek o mistrzostwo Włoch pisano o bójkach wśród publiczności. Mowa tutaj o roku 1898 i turnieju, który trwał jeden dzień.

Takie przypadki powtarzały się w późniejszych latach. W roku 1905 spotkanie Genoi i Juventusu zostało przerwane, a następnie powtórzone w innym terminie ze względu na wtargnięcie kibiców na boisko.

U zarania dziejów włoskiej piłki wielokrotnie zdarzało się rzucanie przez kibiców kamieniami w piłkarzy lub sędziów. W 1912 roku obrzucono kamieniami sędziego meczu pomiędzy zespołami Andrea Doria i Interu Mediolan. W 1913 roku sędzia meczu w Novarze został zmuszony do ucieczki z boiska przez kibiców. Również w spotkaniu rozgrywanym w 1914 roku pomiędzy Casale a Interem doszło do wielkiej bijatyki między kibicami obu zespołów. Styczeń 1914 roku to spotkanie pomiędzy Livorno a Pisą na którym nie tylko doszło do rzucania kamieniami i bijatyki między kibicami, ale również oddano strzały z broni palnej. 

Czas między wojnami światowymi na włoskich boiskach piłkarskich wcale nie okazał się spokojniejszy. Dochodziło do kolejnych aktów przemocy. W Casale sędzia Barlassina po nie podyktowaniu rzutu karnego uciekał z boiska przed salwą rzuconych w jego kierunku kamieni. Dochodziło już do napadów na sędziów piłkarskich po meczach, które sędziowali w innych miastach (przypadek sędziego wracającego do domu w rodzinnej miejscowości po meczu w Modenie). 

W 1920 roku w meczu drużyn Genoa i Pro Vercelli, piłkarz Guido Ara został ranny po ataku ze strony jednego z kibiców. W trakcie tego spotkania sędziowie oraz piłkarze uciekali z boiska przed kibicami. W kolejnym roku drużyna Pro Vercelli mierzyła się z Interem Mediolan. Jeden z zawodników Pro Vercelli brutalnie sfaulował przeciwnika łamiąc mu nogę. W wyniku nieczystej gry doszło do poważnej przepychanki między piłkarzami na boisku. Następnie powtórzył się znany już scenariusz. Kibice wtargnęli na boisko, sędzia uciekł do szatni, a wynik meczu został anulowany. Spotkania nigdy nie powtórzono, natomiast zawodnik Pro Vercelli został zdyskwalifikowany na pół roku.  

Drużyna Pro Vercelli przez jednego ze swoich zawodników, Aldo Milano, została również wplątana w incydenty faszystowskie nie związane bezpośrednio z piłką nożną. W 1921 roku wtargnął on z grupą faszystów z Vercelli do sąsiedniej miejscowości, aby usunąć tablicę upamiętniającą czasy I Wojny Światowej. Podczas tej wyprawy został śmiertelnie postrzelony przez lokalne siły bezpieczeństwa.  

Po tym incydencie drużyna Pro Vercelli zagroziła, że wycofa się z rozgrywek, a lokalni faszyści obwołali Milano męczennikiem. Aldo został symbolem lokalnych kibiców. 

Czerwone dni Viareggio

Punktem zapalnym rewolucji okazał się mecz piłkarski. Spotkanie rozgrywane pomiędzy miejscowym Viareggio a drużyną z Lukki. Na głównego arbitra spotkania wyznaczono sędziego z Lukki, który po spotkaniu został oskarżony o stronniczość. Sędzią liniowym wybrano natomiast mieszkańca Viareggio - Augusto Morgantiego.  Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2, po czym zostało przerwane przez głównego arbitra. Moment zamieszania związany z przerwaniem meczu wykorzystali piłkarze obu drużyn i rozpoczęła się między nimi regularna bijatyka. Był to sygnał dla kibiców, którzy wtargnęli na boisko i przyłączyli się do swoich zawodników.

Administracja publiczna była jednak przygotowana na taki rozwój wydarzeń i specjalnie na ten mecz zmobilizowała karabinierów, którzy wyparli fanów Viareggio poza stadion. Zamieszki przeniosły się na ulicę. Wezwano dodatkowe siły porządkowe, które przybyły pod stadion. W nie do końca jasnych okolicznościach jeden z karabinierów pod stadionem zastrzelił Augusto Morgantiego. Gniew ludzi zebranych pod stadionem wybuchł ze zdwojoną siłą. 

Zawodnicy z Lukki pod eskortą karabinierów zdołali się wydrzeć z miasta idąc 20 kilometrów pieszo do najbliższej stacji kolejowej. 

Mieszkańcy Viareggio zablokowali linię kolejowe. Na ulicach pojawiły się barykady, odcięto linie elektryczne i telefoniczne. Baza karabinierów w mieście została otoczona. Tłum szturmował posterunek chcąc dostać w swoje ręce zabójcę Morgantiego. Na ulicach pojawili się uzbrojeni ludzie. Przez kila dni Viareggio znajdowała się poza kontrolą włoskiego państwa. 

Aby stłumić rewolucję wysłano do miasta ponad 200 żołnierzy, którzy z trudem rozbroili mieszkańców i zakończyli czerwone dni w Viareggio.  

  


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport